Roadtrip z niemowlakiem, czyli małe dziecko w aucie.

Gdy przyszedł na świat Sania mieliśmy silną potrzebę oddechu i potrzymania go pod kloszem. Lubiliśmy się kisić na łóżku w domu we trójkę, uśmiechać, poznawać małego człowieka, celebrować czas. Wcześniej w życiu tyle robiłam, że odpoczynek był zbawienny. Gdy Sania skończył 9 miesięcy polecieliśmy do…

Apteczka w podróży.

Nigdy nie brałam ze sobą do plecaka apteczki. Rzadko choruję w podróży, a jeśli już, to zawsze wychodziłam z założenia, że leki można kupić wszędzie. Pamiętam, jak kiedyś rozłożyło mnie w sierpniu na Bałkanach (chłodziłam się w sklepowych lodówkach), w Albanii nabyłam lekarstwo w pastylce,…

Ulubione książki trzylatka. Nie tylko naszego.

Rok temu polecaliśmy zestaw dobry dla dwulatka. W tym, ulubione książki trzylatka. Gdybym miała wróżyć przyszłość mojego pierworodnego potomka (a przecież nie będę tego robić), to chyba bym optowała za bibliotekarzem. To nie jest nawet kwestia ilości książek, które w minionym roku pojawiły się u…

Zabawki idealne na wakacje.

Z dziećmi chce się podróżować. Szczególnie jeśli trafia się egzemplarz współpracujący, można się z nim dogadać, przesypia loty, a na lotniskach pełni funkcję gwiazdy socjometrycznej hali odlotów. Czasem jednak nawet złoty Sania, król świata i okolic, nie da się zapchać grissini. Czasem po prostu ma…

Place zabaw na Muranowie.

Muranów jest blisko nas, od południa graniczy z Żolem, a jak się w domu jest z ogarniętym prawie trzy latkiem to trzeba kombinować, by nie było nudno. Są pewne sztampy – Park Krasi i jego koparki są znani w całym mieście. O remoncie placu na…

Dobra książka dla dwulatka.

Idą święta idą, ale na dobre prezenty dobry czas jest zawsze. A najbardziej wartościowym prezentem są moim zdaniem, niezależnie od wieku, książki. Na rynku jest jakaś olbrzymia ilość propozycji, nie którym, zwłaszcza jeśli prezent ma być nie dla własnego dziecka, może być trudno wybrać coś…

Place zabaw na Żoliborzu.

Często wyruszamy w rodzime miasto jak turyści. Chodzimy, oglądamy, kadrujemy. Potem Sania śpi, a ja piszę. Staram się jednak nie być tak potwornie egocentryczna i kiedy trafiamy w jakieś miejsce, z którego potem powstaje (lub nie) post, to nie próbuję sobie wmówić, że zbieranie kamyków…

Pociąg robi tudum. Małe podróże.

Kiedy byłam dzieckiem ojciec nazywał mnie „Włóczykijem”, babcia „Latawicą”, a mama mawiała, że mnie, za przeproszeniem wiecznie „dupa swędzi”. Mam w sobie wielką chęć przygody, od urodzenia. W wieku 7 lat chodziłam do administracji na dzielni płacić czynsz i jak trzeba było, to wyrabiałam nową…