Genewa w jeden dzień.

Pracując kiedyś w kawiarni w muzeum w Warszawie poznałam miłego chłopca, który lubił chodzić po górach. Kiedyś gdy spieniałam mu mleko do kawy (choć zawsze mówił, że mogę nalać zimne) wspomniał, że we wrześniu to go trochę nie będzie, bo jedzie w Alpy. Mleko zawrzało…