plac zabaw w parku Żeromskiego

Plac zabaw w parku Żeromskiego.

Do tego miejsca mam olbrzymi sentyment, i choć jest już w zestawieniu żoliborskich miejsc dla dzieci sprzed dwóch lat, to teraz przyszedł czas, by je uwiecznić w osobnym poście. Bo to właśnie plac zabaw w parku Żeromskiego był miejscem pierwszych harców Sani. I teraz, gdy Ida…

Plac zabaw w Forcie Bema

Plac zabaw w Forcie Bema.

Podróżująca Rodzina ma to do siebie, że nawet jak nie wyjeżdża z miasta, to jest w drodze, choćby… w innej dzielnicy. Bardzo lubimy spacerować po okolicy, szczególnie cenimy atrakcje w odległości pieszej od domu. Fortem Bema zachwycamy się nie od dziś. Jednak teraz padło na…

II Ogród Jordanowski

Warszawa dla dzieci • II Ogród Jordanowski.

W takie dni jak dziś szalenie żałuję, że Sania jednak chodzi do przedszkola, a Ida jest na tyle mała, że nie umie czerpać przyjemności z deszczowej aury za oknem. Szalelibyśmy jak dzikie koty! I pewnie byłoby pustawo. Ja wiem, że to o czym dziś napiszę,…

Służewski Dom Kultury

Dzieci w Warszawie: Służewski Dom Kultury.

Wychowałam się na południu Warszawy i od zawsze pamiętam kozy przy Bacha. Mała zagroda, zagubiona w przydrożnych krzakach przy wielkim blokowisku. Chadzałam je karmić marchewkami i oglądać. Długo też nie mogłam się przekonać do koziego nabiału, bo smrodek panujący na Słu nieźle mi zapadł w pamięć….

place zabaw na Starówce

Place zabaw na Starówce.

Starówka na propsie to mój pomysł, by przypomnieć warszawiakom o tym, że nie trzeba wyjeżdżać, by spacerować po wąskich uliczkach, podziwiać kolorowe fasady kamienic czy niespiesznie w słońcu pić poranną kawę. Warszawska Starówka to kawał (odbudowanej) historii, o której wspaniale pamiętać. I są też place…

Place zabaw na Muranowie.

Muranów jest blisko nas, od południa graniczy z Żolem, a jak się w domu jest z ogarniętym prawie trzy latkiem to trzeba kombinować, by nie było nudno. Są pewne sztampy – Park Krasi i jego koparki są znani w całym mieście. O remoncie placu na…

Place zabaw na Żoliborzu.

Często wyruszamy w rodzime miasto jak turyści. Chodzimy, oglądamy, kadrujemy. Potem Sania śpi, a ja piszę. Staram się jednak nie być tak potwornie egocentryczna i kiedy trafiamy w jakieś miejsce, z którego potem powstaje (lub nie) post, to nie próbuję sobie wmówić, że zbieranie kamyków…