Wybawienie dla suchej skóry • PURITE.

Moja skóra jest sucha. Sucha niemiłosiernie. Mam efekt pergaminu na nogach, wykropkowane ręce na czerwono i skłonności do podrażnień na twarzy. Nawilżyć moją twarz zimą, gdy temperatura spada poniżej zera, a kaloryfery hajcują to wielkie wyzwanie. W tym roku było jakieś apogeum potrzeby nawilżenia, więc sięgnęłam po pielęgnację Purite. Wiele czytałam, słyszałam, odważyłam zmienić swoje od lat niezmienialne Mary Kay na coś nowego.

Purite.

Jeśli Purite kojarzy się z pure, to dobrze. Kosmetyki te są roślinne i mineralne. Są więc czyste. Bez domieszki, klarowne. Cudownie jest czytać skład i go rozumieć, bez googlowania i przeszukiwania list substancji szkodliwych. Szklane opakowania mają bardzo podróżnicze objętości. Malutkie, zgrabne i lekkie słoiczki. Lubię też ekopodejście producenta, że zacytuję: „Budujemy świadomość ekologiczną. Używamy biodegradowalnych opakowań, prowadzimy recykling szklanych, odzyskujemy wodę z produkcji hydrolatów, nie stosujemy pestycydów, sztucznych nawozów ani barwników. Używane przez nas rośliny i oleje pochodzą z naszych własnych lub certyfikowanych upraw”. 

Purite

Mi szalenie też odpowiadają zapachy. Przywołują wspomnienia z jasnych greckich nocy na plaży, syryjskich bazarów i starych włoskich filmów. Mają moc terapeutyczną.

Eliksir nawilżająco-regenerujący.

Butelka z pepitką, tłuściutka zawartość.

Skład: olej arganowy, olej z pestek śliwek, olej awokado, olej czarnuszki siewnej, olej jojoba, olejowy wyciąg z aloesu, olej z pestek moreli, olej makadamia, olej ze słodkich migdałów, witamina E.

Jeśli myślisz, że te 9 olejów nigdy się nie wchłonie, to jesteś w błędzie. To są oleje lekkie i nawilżają idealnie, nie pozostawiając mazi. Musisz jednak chwilę poczekać.

Może być używany samodzielnie, dla mnie jest bazą pod krem. Był mi wybawieniem tej okrutnej zimy, podczas której oczyszczacz powietrza walczył w poziomem wilgotności na granicy 23%. Teraz moja cera jest wyprowadzona, nawilżona, jędrna i gotowa na lato.

Krem pod oczy.

Mała buteleczka z pompką. zawartość pomarańczowa.

Skład: ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej, olej z dzikiej róży, olej z kiełków pszenicy, olej jojoba, emulgator roślinny, wyciąg z: koszyczków rumianku, herbaty matcha, kwiatów bławatka, ziela przywrotnika, skrzypu polnego, ekstrakt z liści Damiana, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, ekstrakt z bluszczu pospolitego, ekstrakt z ruszczyka kolczastego, eco-konserwant, kompozycja naturalnych olejków eterycznych: mirtowego, lawendowego, sosnowego, majerankowego, eukaliptusowego, cyprysowego, świerkowy, miętowego.

Pięknie się wchłania i dobrze odżywia okolice oczu (przy których skóra jest do siedmiu razy cieńsza niż na reszcie twarzy). Na początku dość mnie zdziwił pomarańczowy kolor, szukałam nawet w składzie rokitnika. Krem jednak nie barwi. Wchłania się.

Krem odżywczo-regenerujący (anti-age).

W małym słoiczku musik. Pachnie tak, że mam ochotę go zjeść. Mieszanka róży z cytrusami.

Skład: ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej, emulgator roślinny, masło shea, olej z pestek śliwki, olej kokosowy, naturalne masło kakaowe, wosk pszczeli (cera bellina), olej arganowy, olej awokado, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej z czarnuszki siewnej, olej makadamia, olej aloesowy, macerat z arniki górskiej w oleju słonecznikowym, olejek grejpfrutowy.

Nie jest tłusty. Ten musik, jak krem z lekkiego ciasta, pachnący świeżością bliskowschodnich rytuałów, idealnie się wchłania. Podejrzewam, że dla tak suchej skóry jak moja, w samotności, bez eliksiru, były niewystarczający. W pakiecie jednak idealnie się balansuje.

Moje wrażenia po dwóch miesiącach używania pielęgnacji Purite.

To bardzo fajny, naturalny zestaw, który rozbudza we mnie tęsknoty za ciepłym, śródziemnomorskim, bardzo kobiecym klimatem. Gdzie nikt się nikogo nie wstydzi, gdzie ciało jest widoczne, gdzie można w żeńskiej wspólnocie wymienić się radami, doświadczeniami i sekretami. To o otoczce. Moja skóra jest idealnie nawilżona, bardzo potrzebowałam takiego mocnego odżywienia i nawilżenia. Nie miałam żadnej reakcji alergicznej, uczulenia, wyprysków. To wegańskie i w stu procentach naturalne dobro zostało przyjęte przeze mnie z wielką radością.

Jeśli opis kosmetyków PURITE Ci się spodobał, zajrzyj do działu PODRÓŻNICZKA, gdzie znajdziesz posty o kosmetykach i urodzie.

Zobacz rownież: