Drohiczyn. Garbarka. Siemiatycze. Miłkowice-Maćki.

Pojechaliśmy na wycieczkę na wschód. Lubię religie, świątynie, domy modlitw i cmentarze, zawsze ich szukam na/w drodze. Odwiedziliśmy Drohiczyn, Garbarkę, Siemiatycze i Miłkowice-Maćki.

Drohiczyn.

Na parafii pytamy o cmentarz żydowski (wiemy, że jest ze strony gminy wyznaniowej). Ksiądz wie gdzie jest katolicki i prawosławny. O żydowskim nie słyszał. A nie, coś słyszał (no bo głupio tak po prostu nie wiedzieć), ale jest w lesie, pod górkę, za wyrąbiskiem piachu (a może na). Ale może nas zainteresuje muzeum diecezjalne? Co będziemy po lasach chodzić? No nie. Nie zainteresuje nas. Może później jak znajdziemy cmentarz.
Nie znaleźliśmy. Las na prawdę ciemny, chodziliśmy przez półtorej godziny. Oglądałam każdy kamień, szukając inskrypcji.
Ale wpadliśmy na bardzo stylowy pomnik Jana Nepomucena z dzbankami JP2!

Garbarka.

Święta góra krzyży. Leśnie, mistycznie. Dobrzy ludzie, otwarci. Każdy pytał czy my prawosławni, mimo, że nie, błogosławił i opowiadał historię życia.

Siemiatycze.

Jest miejsce po cmentarzu żydowskim. Ogrodzenie. Tablica upamiętniajca. Zebrane i wmurowane nagrobki.

Miłkowice-Maćki.

Miły kościół św. Rocha. Drewniany, z końca XVIII wieku.
Cała okolice w sierpniowych zbiorach. Bardzo przyjemna.