Dziecko vs smog. Co robić, gdy powietrze zatruwa?

Dziecko vs smog. Nigdy się nie spodziewałam, że będę unikać wychodzenia na dwór. Że będę się przejmować jakąś medialną nagonką. Że aplikacja w telefonie będzie mi mówiła czy mogę wyjść czy nie. Że najważniejsza i niezmienna dewiza w wychowywaniu dzieci (nie ma złej pogody są tylko złe ubrania) straci na aktualności. A jednak się stało. Nie olewam smogu, bo moje dzieci przeszły tragiczne zapalenie oskrzeli w grudniu. Bo Sania wychodził do przedszkola zdrowy, a kiedy go odbierałam dostawałam feed back od pani, że ma agresywne napady kaszlu.  W końcu wypisaliśmy go z przedszkola. Byliśmy zdrowi na Mazurach, w Beskidzie i nad morzem, a po paru długich spacerach w Warszawie dostaliśmy suchego kaszlu i rzadkiego kataru. To nie będzie post polityczny. To nie będzie post naukowy. To będzie post o tym, jak zabawić w małym mieszkaniu zdrowe, pełne energii dziecko. Czyli co robić, gdy powietrze zatruwa?

dziecko vs smog

Dziecko vs smog.

Rozbijcie namiot.

dziecko vs smog

Totalnie wspaniała zabawa. W naszym przypadku zabawkowy namiot, to jedna z najlepszych inwestycji. Pamiętam, jak pierwszy raz go postawiliśmy przed Sanią gdy miał rok i serio bał się do niego wejść. Powoli go obczajał, aż w końcu wszedł i mam wrażenie czasem, że już tam został. Uwielbia siedzieć tam, oglądać książki, zanosi tam ulubione zabawki, marzy. Zamyka się. Buduje swoją przestrzeń. Zaprasza tam gości. Nie jest rozbity cały czas. Wyciągam go raz na parę tygodni i króluje zwykle przez tydzień. Gdy zauważam, że już tylko stał się koszem na zabawki, składam i czekam na „kryzys”. Generalnie namiot jest łóżeczkiem turystycznym, ale u nas się w tej funkcji nie sprawdza, bo dzieci muszą mieć przy sobie grzałkę o temperaturze 36,6.

Zagrajcie.

dziecko vs smog

Pełne spektrum. Mamy parę ulubionych. Sania uwielbia memory, chińczyka, kółko i krzyżyk, skarpetkowego potwora i wiele innych. Myślę, że nawet taki „wolny duch” jak on, lubi zasady. Kiedy czegoś trzeba przestrzegać, coś wolno, czegoś nie. Lubi je zmieniać. I sprawdzać, czy aby na pewno się ich pilnuje.

Zróbcie teatr.

dziecko vs smog

Wiadomo. Zabawa na pół dnia. No bo trzeba zrobić scenografię, przygotować bohaterów, obsadzić role. Albo wieczorny teatr cieni. U nas ostatnio w większej łasce od elżbietańskiego.

Zamówcie europejskiego travelbooka.

dziecko vs smog

Zamówiłam parę miesięcy temu. Świetna sprawa! Na początku myślałam, że będziemy organizować karty krajów, w których Sania był, ale szybko się okazało, że ogarniemy wszystkie. Dzięki temu kojarzy już kolory flag większości państw należących do Unii Europejskiej. Są zeszyty na wspomnienia z podróży. Jestem zaskoczona jak wiele Sania pamięta z wyjazdów i jakie są to rzeczy („W Pirenejach zdeptałem Ci stopę i miałaś bubę przez pół roku, i znalazłem kijek życia”). Teraz już właściwie kojarzy jakie kolory ma jaki kraj.

Wspólnie ugotujcie, zjedzcie, pouczcie się jeść pałeczkami.

dziecko vs smog

Nigdy nie odganiam Sani od kuchni. Zawsze mi we wszystkim pomaga. Ogarnia już ścieranie na tarce, krojenie, lepienie pierogów i wałkowanie ciasta na pizzę. Wspólny czas przy stole daje ogrom satysfakcji, a nie wszystko musi być takie, jak kanon przyjął. Nawet jedzenie pałeczkami. Doskonale rozwija to sensorykę i motorykę.

Zabawcie się w Kopciuszka.

dziecko vs smog

Przygotujcie sorter, posegregujcie górę klocków. Sorter przyda się na wiele drobiazgów, Sania od maleńkości uwielbia oddzielać fasolę azuki od soczewicy, a cieciorka to dla niego absolutne ulubiony rozpiździacz po mieszkaniu.

Zróbcie prace plastyczne.

dziecko vs smog

Raz dziennie koniecznie musimy coś zmajstrować. Czasem zwierzątko, czasem abstrakcję. Mamy pudełko do prac plastycznych, do którego Sania ma wolny dostęp. Czasem ratuje mi to nakarmienie Idy, albo ogarnięcie czegoś szybko przy komputerze.

Zagrajcie i pośpiewajcie.

Wiadomo, im głośniej i bardziej zespołowo tym lepiej. Przypomniałam sobie już większość piosenek z własnego dzieciństwa i wychodzi na to, że bardzo pilnie się uważałam na muzyce w podstawówce .-)

Zatańczcie do szlagierów, które kochacie.

dziecko vs smog

Niech dzieci poznają Wasze upodobania muzyczne. Sania już „wyrósł” z pana Kleksa. Ponieważ może sam decydować o tym co włączyć (i to robi) rozpoznaje moje płyty bez mrugnięcia okiem. Wie gdzie Ruslana, Vanna, czy Kingsi.

Podstawa podstaw – poczytajcie!

dziecko vs smog

Sania kocha najbardziej Astrid, a więcej o książkach dla dzieci napisałam tu i tu.

Dodatkowo bardzo polecam spakować wszystkie rzeczy w dwa-trzy pudła i wyciągać je rotacyjnie, co tydzień. U nas genialnie się sprawdza – zupełnie zapomniane zabawki odzyskały dawny splendor. Im mniej tym lepiej. Pomoże w tym, byście w pojedynku dziecko vs smog, wasze dobre humory były górą.

dziecko vs smog

dziecko vs smog

  • W ostatnim czasie problem smog spędza wszystkim sen z oczu. Bardo się cieszę, że mieszkam na wsi, gdzie spokojnie mogę wyjść z dziećmi na spacer bez obawy o nasze zdrowie

  • www.dagmara-rek.pl

    O tak, smog jest chyba wszędzie. Chyba bo… ja w Gdyni jakoś go nie odczuwam. Fajnie, że podałaś pomysły na spędzanie czasu z dzieckiem, sądzę, że wielu osobom mogą okazać się pomocne 🙂

  • Agni M

    Choć moja córka jest nieco młodsza, to chętnie skorzystam z tych pomysłów nie ze względu na smog ale choćby na brzydką pogodę – wiadomo, w marcu jak w garncu. Na szczęście u mnie ze smogiem nie jest jeszcze tak tragicznie ale kilka dobrych pomysłów zawsze jest w cenie 🙂 pozdrawiam

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

  • Super pomysły! Prawda jest taka, że nawet w domu można ciekawie i kreatywnie spędzić czas- wystarczy tylko chcieć i troszkę sie postarać.

  • Super pomysły 🙂 Twoje dziecko ma naprawdę szczęśliwe dzieciństwo 🙂

    A i jeszcze to:

    „dostawałam feed back od pani”

    Wyobraziłem sobie starą przedszkolankę, tuż przed emeryturą, jak podchodzi do rodzica i mówi:

    „proszę pani, mam dla pani feedback, proszę tu podpisać” :))))

  • Tak, choć najchętniej byśmy na dwór wychodzili zawsze.