Dzień Matki. Ulubione święto w roku.

Można wiele podróżować po świecie. Zachwycać się językami, kulturami i zwyczajami. Można łazić po górach, spływać rzekami, żeglować po zatokach. Można kochać kuchnię. Nie brzydzić się jeść kawioru i ślimaków, uwielbiać egzotyczne owoce, wiedzieć który smrodek to gruyer, a który comte. Można. Można też zawsze pamiętać, kto dał możliwości. Kto pokazał różnorodny świat, kto finansował podróże, kto wspierał, choć często się bał. Kto miał ochotę kupować bilet powrotny z Krymu (nawet wtedy, gdy samoloty tam nie latały) tylko dlatego, że miałam wysoką gorączkę. Kto uczył się nazw syryjskich miast, choć do niczego nie było mu to potrzebne i wreszcie kto miał cierpliwość oglądać setki zdjęć z każdej zapyziałej włoskiej dziury. Dzień Matki to święto już nas obu.

Dzień Matki

Dzień Matki.

Cześć Mamo! Fajnie, że jesteś! Jesteśmy tak totalnie różne, i często mamy zupełnie inne spojrzenie na świat. Ty wolisz luksus, do którego czasem mnie zapraszasz. Ja wolę wieś i naturę, do której ostatnio dałaś się zaprosić (choć szukałaś za lasem zasięgu sieci komórkowej).

Uwielbiam podróże z Tobą. Jest to takie naturalne, że nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Przecież to dzięki Tobie kocham świat.

Jak to było?

Kiedy miałam cztery lata, zabrałaś mnie na pierwszego roadtripa po Europie. Przejechałyśmy szmat drogi, aż do Francji, to są moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam małe campo w Wenecji, olbrzymi plac zabaw z widokiem na pałac w Cannes i rezerwat małp przy Monachium.

Co roku jeździłyśmy  razem nad Bałtyk, z którego ostały się filmy VHS, z nagranym jak mantrę zdaniem: „Magdusiu, nie syp mnie piaskiem”. Czym by było dzieciństwo bez buntowania się przeciwko jedzeniu zup mlecznych na śniadanie w ośrodku wypoczynkowym i święta w postaci flądry w barze zamiast kolacji.

Kiedy miałam 14 lat zakochałam się w Hiszpanii. Na zabój. Założyłam zeszyt, do którego wklejałam wszystkie informacje, wycinki z gazet, wpisywałam nowinki przeczytane w książkach. Dzięki mamo, że zabrałaś mnie na Majorkę. Takiego luksusu nie doświadczyłam już nigdy później (i dobrze mi z tym), ale jeden dzień, ten w którym pojechałyśmy samochodem do Palmy zaważył na całym moim życiu. To wtedy poczułam TO. Zachwycałaś się wąskimi uliczkami, a ja nieśmiało zaglądałam na rozległe patia, ogromnie ciekawa jakie życie tam się toczy.

Wszystkie moje objazdy i wykopaliska na studiach były dla Ciebie ogromną dawką strachu. Zawsze próbowałaś mnie powstrzymać, ale w końcu jechałam, a Ty mnie dopingowałaś. Pamiętam przerażenie, które miałaś w oczach, gdy znosiłam do domu co piątek dziesięć kilogramów ceramiki Niniwa V i twardo doskonaliłam swoje umiejętności w rysowaniu, by w końcu dostać się na wymarzone wykopaliska w Syrii.

W pewnym momencie przestałaś finansować moje wyjazdy, ale wciąż wiem, że od razu po wylądowaniu trzeba napisać Ci wiadomość, że wszystko jest ok.

Za nami już najlepszy czas, gdy mogłyśmy jeździć razem z Babełe. Była cudownym kompanem, którego zawsze będzie brakować. Wprowadzała idealną równowagę między nasze temperamenty.

Teraz raz do roku, lub częściej, jeździmy gdzieś razem z moim dziećmi. Nie są to łatwe podróże, doświadczyłaś tego ostatnio w Białowieży. Ale starasz się i chcesz jeździć z nami dalej. Dzięki!

Cudownie celebrować Dzień Matki ♥

Dzień Matki

Dzień Matki

Dzień Matki

Dzień Matki