Gdzie zjeść na Kabatach? Ale Mehico!

Zupełnie przypadkiem trafiliśmy z Sanią i Idą do restauracji, a właściwie bardziej do baru Ale Mehico na Kabatach. Obczajamy różne place zabaw w stolicy i trafiliśmy do cuda przy Bażantarni. Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek stamtąd wyjdziemy, ale jęki siostry zmiękczył serce starszego brata (uff) i ruszyliśmy coś zjeść. No i gdzie zjeść na Kabatach? Weszliśmy do zupełnie niepozornego lokalu, z dużym napisem promującym rodzaj kuchni – TEX MEX i dopiskiem GRILL & BAR.

Ale Mehico

Wchodzimy!

Wnętrze jest obszerne, choć mało wyszukane. Jest jednak w pełni dostosowane dla dzieci (są fajne klocki, jakieś zabawki, fotelik do karmienia). Parę stolików na dole, oraz sala na górze (toaleta niestety też po schodach). Na tablicy menu, a w nim wszystko co kojarzy się z Meksykiem – burritos, fajitas, uesadillas, tacosy i nachosy. Jest meksykańska lemoniada, jakieś lekkie piwa. U nas padło na quesadillę z wołowiną, tacos mariscos i fryty. Wszystko było bardzo smaczne, świeże i zrównoważone w smaku. Owoce morza nie z mrożonki Biedry na pewno (co mi się zdarzyło dostać w jednej żoliborskiej), marynata z limonki, kolendry i chilli idealnie wsiąkła, ale kolendra nie zdominowała dania, nie była nachalna. Quesadilla idealnie się ciągnęła serowo, mięso było dobrze przygotowane. Sania olał wszystko na rzecz ziemniaków, więc szczęśliwie zjadłam oba dania. Frytki grubsze niż robimy w domu, ale mimo iż z oleju (my pieczemy) to nie ociekały tłuszczem. Porcje są raczej bym powiedziała tapasowe, nie najadłabym się jedną. Ale Mehico totalnie! Tak właśnie sobie wyobrażam uliczne jedzenie w południowym kraju Ameryki Północnej. Pewnie w żarze lejącym się z nieba można zjeść mniej niż w zimnym północnym kraju w marcu.

Ale Mehico

Ale Mehico
Gdzie zjeść na Kabatach

Jeden z właścicieli obecny był za barem i z przyjemnością słuchać było wywodów o kuchni meksykańskiej, która z pewnością jest jego pasją.

Kabaty są ciekawym dla mnie zjawiskiem. Nienawidzę tej ciągłości zabudowy grodzonej, która uniemożliwia przejście między blokami. Beznadziejne są pstrokate kolory, każdy z innej parafii. Jednak chyba jakoś się w tym odnaleźli Ci, którzy tu mieszkają i tworzą biznesy, bo stworzyli coś na kształt samowystarczalnego miasta w mieście. Na Kabatach jest wszystko, i mam wrażenie, że jakby odcięli im metro, to nawet by nie zauważyli, no chyba że muszą dojechać do pracy.

Gdzie zjeść na Kabatach – Ale Mehico.

ul. Wańkowicza 6

otwarte codziennie od 12 do 22.