Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

Właściwie, to obiecywałam sobie na początku pracy nad przewodnikiem, że będę przynajmniej raz w tygodniu wrzucać na bloga nowy post. Myślałam, że w’endami będą same się pojawiać kontenty, że pogoda zawsze będzie sprzyjać, a ja, ze świeżością umysłu, będę lawirować między tematami. Otóż nie. Od września na półce pod lampką leży „Białe” Wiśniewskiej, i gdyby nie moje zamiłowanie do relaksu w trakcie sprzątania, to pokryta by była grubą warstwą kurzu.
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

Pisanie.

Na usprawiedliwienie mam jedynie fakt, iż nie oddałam Sańki do przedszkola. Nabyłam niesamowitą zdolność pisania w każde wolne pięć minut. Sama (bez budzika!) przez parę tygodniu budziłam się o piątej by pracować, a Saszka dzielnie współpracował śpiąc do 9. Trzy razy w tygodniu chodzi na dwugodzinne zajęcia, a ja w tym czasie skrobię. I jak idzie? O dziwo wygląda na to, że skończę przed czasem. W przyszłym tygodniu jadę na kolejne parę dni, by odwiedzić miejsca, do których dotąd nie udało mi się dotrzeć. Kończę też kompletować protokoły, kroniki i relacje.
Jak już przewodnik pójdzie do druku to myślę, że uda się coś przedstawić na blogu z Lubelszczyzny. A na razie podzielę się miejscami, które zrobiły na mniej bardzo pozytywne wrażanie. Oczywiście wrażenie po powrocie z objazdu miałam: MAŁO. Chciałabym jeszcze kiedyś mieć okazję by wrócić i zgłębić tematy, które tylko udało mi się zaobserwować.
Kościoły i cerkwie:
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.
Architektura pałacowo-ogrodowa:
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.
Zamość:
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

Żydzi:

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.
Natura:
Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.

 

Jak mi idzie pisanie przewodnika po Lubelszczyźnie.
  • Dzięk! Kościoły też mają fajne!

  • Zaskakujące jest to, że jak trzeba to człowiek jest w stanie się zebrać i zrobić wszystko – wystarczy tylko odrobina samozaparcia i odrzucenie uprzedzeń. 🙂 Niecierpliwie czekam na przewodnik 🙂

  • Muszę się przyznać, że ten region kraju jest mi obcy. A wygląda u Ciebie interesująco. Będę wypatrywać przewodnika.
    Co do samozaparcia i motywacji, to znam to uczucie. Czasem jest po prostu za dużo energii i nie wiadomo w co ręce włożyć a czasem mam wrażenie, że żadna siła nie podniesie mnie z łóżka.

  • Nie miałem zielonego pojęcia o tych perełkach. Kościoły i cerkwie wyglądają nader interesująco 🙂 !

  • Samokontrola i wytrwałość. Oj, ile bym dał żeby się tego nauczyć. Na ogół się zapalam i czekam, czekam, czekam aż gaśnie.

  • Piękna natura;)