Jaskółka. Dobra żoliborska kawiarnia.

Kiedy zamieszkałam na Żolu dziewięć lat temu, na placu Wilsona grało się w naklejanie tabliczek „plac Bankowy”. Był to słaby punkt przesiadkowy, do Łomianek. Nie działo się nic. Tylko kasę można było wpłacić, albo kredyt wziąć. Potem przecznicę dalej otworzyli moje ulubione „biuro” z kawą, no i już się posypało. Teraz kawiarni i restauracji tu nie brakuje, ale miejsc gdzie serwują aż tak dobrą kawę nie wiele. Mówię jako fanko alternatywy. Jaskółka daje też dobre inne.
jaskółka

Jaskółka co jeść?

W przypadku moim i mojego syna wybór jest zawsze prosty, jeśli jest w ofercie coś słodkiego to pomijamy wytrawne. Jeśli jest brownie, to pomijamy wszystko inne. Więc wzięliśmy czekoladowe. No i kawę. W ofercie jest dużo więcej. Więcej ciast. Są też śniadania, kanapki, zestawy obiadowe.
Zachwycające są elementy baru mlecznego – tablica z menu. Piękna jest podłoga. Małe dobre rzeczy, które sprawiają, że przyjemnie się wraca.
jaskółka
jaskółka
jaskółka
jaskółka
jaskółka
Jaskółka
pl. Wilsona 4, Warszawa
  • Uwielbiam tego typu miejsca. Moja Łódź również w takie obfituje 🙂

  • Jak ja uwielbiam takie miejsca!!! 🙂

  • O Jaskółce nigdy nie słyszałam, ale biorąc pod uwagę, co oferują, to chyba będę musiała tam kiedyś zajrzeć 🙂

  • Przyznam, że podłoga jest świetna. Podoba mi się także menu, takie nietypowe – nigdy się jeszcze z tym nie spotkałam. 🙂 Pozdrawiam!

  • To wygląda naprawdę dobrze! Nigdy nie słyszałam o tej restauracji. Jednak dałaś mi do myślenia. Człowiek ma swoje ulubione miejsca i broń Boże tego zmieniać, ale czasami jednak fajnie jest zrobić coś na przekór schematom i jednak wejść w nieco inne drzwi niż te nam znane, pachnące gorącą czekoladą czy aromatyczną kawą. Bardzo ciekawy blog. Widać, że pełen pasji!