Krym: wina i góry nad morzem.

Trzy lipce i kawałek jednego marca spędziłam na Krymie. Było tak jak lubię najbardziej, czyli trochę stacjonarnie, trochę w drodze. Za każdym razem 60% czasu spędziłam w jednym miejscu (dwa razy w Bałakławie, raz w Sewastopolu, raz, w marcu, w Ałuszcie), pozostałe 40% jeździłam, odwiedzałam, dopytywałam, poznawałam. Zetknęłam się najczęściej z wielką dobrocią i gościnnością. Czekam kolejnego wyjazdu, gdy tylko syn podrośnie.
Krym: wina i góry

Zdjęcia są z różnych wyjazdów, podczas których przechodziłam różne etapy fascynacji fotografią (lustrzanka analogowa, małpa analogowa, kompakt cyfrowy, lustranka cyfrowa). Stąd ich duże zróżnicowanie w jakości. Ograniczam się do pokazania nie których kadrów, celowo bez dłuższego komentarza. Ponieważ trudno mi ugryźć Krym z jakiejś strony to pierwszy post o tym miejscu będzie bardziej galerią foto, wprowadzeniem. Zobaczymy co przyniesie czas.
 

Symferopol. 

Miasto przesiadka.
Idąc do meczetu.
Krym: wina i góry

Bakczysaraj. 

Pałac Chanów.
Krym: wina i góry

Minaret.

Krym: wina i góry

Monastyr Upieński.

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
W lesie niedaleko monastyru są pozostałości cmentarza tatarskiego.
Krym: wina i góry

Sewastopol.

Zdjęcie z 2006r.
Krym: wina i góry
Wieża wiatrów (identyko jest w Atenach).
Krym: wina i góry

Sobór Włodzimierski za pomnikiem Lenina.

Krym: wina i góry
Sobór Włodzimierski w Chersonezie.
Krym: wina i góry
Biblioteka chersonezka.
Krym: wina i góry
Dzień Metalurga! Drugi w’end lipca, zabawa na Buchcie murowana! (Nie sądzę by odeszli od tej tradycji, bo jest ona sowiecka).
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
 

Bałakława.

Widok na zatokę, która jest całkowicie nie widoczna od strony morza (zachodzi w skały). Była ważnym punktem strategicznym w każdym okresie historycznym. Do 1997 Bałakława funkcjonowało jako zamknięte wojskowe miasto. Jest piękna, kręcili tu między innymi „Kierowcę dla Wiery” Czuchraja.
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Na plażę można płynąć łódką lub przejść przez góry. Zwykle dzieliłam te atrakcje i tylko wracałam lądem.
Krym: wina i góry
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

Krym: wina i góry.

Okolice Bałakławy to hektary winnic. Wspaniale się nimi spaceruje.
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
Cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego. Zawieszona na skale. Od dołu wydawała się być bastionem nie do zdobycia. Podjechaliśmy nad nią, do wsi Orłyne i zeszliśmy asfaltową drogą, najpierw do świątyni, potem nad samo morze (14km). Bardzo przyjemna wycieczka.
Krym: wina i góry

Okolice Jałty.

 
Jaskółcze Gniazdo. Kręcili tu „Podróże Pana Kleksa”.
Krym: wina i góry
Pałac i park w Liwadii. Fanom II Wojny Światowej przedstawiać nie trzeba.
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
Massandra. Słynne winnice. Podczas pierwszych odwiedzin stać ekipę było tylko na wino z widokiem. Druga tura poszła „na bogato” zwiedzaliśmy budynki gospodarcze, kilometry podziemnych korytarzy i degustowaliśmy słodkie białe kruki.
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
Artek. Marzenie dzieciństwa.
Krym: wina i góry

Sudak.

Twierdza. W ostatni w’end lipca zjazd sympatyków rekonstrukcji historycznych.
Krym: wina i góry

Kercz.

Wschodni koniec. Całkiem spokojny. Mało kto dociera.
Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry

 

Krym: wina i góry
Krym: wina i góry. To gdzie jedziemy?
Krym: wina i góry
  • czy teraz jest bezpieczniej jechać w tamte strony?
    http://celauto.pl/skup-samochodow-szczecin/

  • Podejrzewam, że bezpieczniej niż kiedyś.

  • Anonimowy

    Byliśmy w 2009 roku. Podobna trasa, ale do Kerczu nie dotarliśmy: Teodozja, Ordzonikidze, Sudak, Liwadia, Ałupka, Sewastopol, Tatarski Krym, Bakczysaraj, Kamienne Miasta, Jałta. Było cudownie, a jakie krajobrazy i było bardzo bezpiecznie, nawet dla dwoje starszych ludzi w samotnej wędrówce jak my i serdecznie. Zwiedzamy dużo, chcieliśmy tam wrócić, jak do niewielu miejsc, bo przecież jeszcze tyle miejsc do zobaczenia, niestety teraz mam obawy co do bezpieczeństwa też. Ale zdjęcia bardzo miło było oglądnąć. Wyjątkowe miejsca. Też uwielbiamy bazary, targi, kościoły, wąskie uliczki i przypadkowe kontakty z ludźmi. Życzę, aby pasja trwała i nigdy nie straciła czaru. Pozdrawiam. Grazyna