Lavera, naturalna pielęgnacja podstawowa.

Od ponad pięciu lat mamy produkty tej marki w domu, smarujemy dzieci kremem Lavera gdy trzeba, czasem sięgamy też po ichniejszą pastę do zębów. Ja aktualnie szukam idealnej pielęgnacji dla siebie. Zmieniam je po każdym słoiczku, buteleczce, czy tubce, i choć skórę mam w dobrej kondycji, solidnie nawilżoną, to jeszcze żaden produkt nie rzucił mnie na kolana i nie skłonił, bym zatrzymała się w poszukiwaniach. Czerwiec i lipiec to są miesiące ciepłe, wręcz upalne, skóra nie jest aż tak wymagająca jak zimą, ale potrzebuje zbilansowanego nawilżenie po kąpielach słonecznych. A my na dworze jesteśmy większość dnia. Tym razem postawiłam na zestaw podstawowy, bez serum: mleczko, krem pod oczy i krem. Jak się sprawdziły niemieckie kosmetyki?

Lavera

Kosmetyki Lavera.

Mleczko oczyszczające z malwą i migdałami, które również bardzo dobrze się sprawdza do demakijażu. Zdecydowanie najbardziej przypadło mi do gustu i gdyby nie moja wielka skłonność do używania jednak całej linii razem, to być może akurat tu bym się zatrzymała. Mała buteleczka, ale magicznie końca nie widać.

Lavera

Krem pod oczy, rozświetlający z ekstraktem z perły i kofeiny. Tu jestem trochę na siebie zła, że nie wzięłam wersji bardziej nawilżającej, myślałam, że latem to aż tak nie potrzeba, że rozświetlą się moje matczyne woreczki. Krem ma fajną perłową konsystencję, rzeczywiście nadaje błysku, jednak ja zawsze muszę brać wersję hard. Ale przespać tydzień.

Lavera

Trafiłam natomiast z kremem. Nawilżający, przeciwstarzeniowy z koenzymem Q10, genialnie nawilża, jest maskowy, super odżywia. Olejek jojoba i aloes fajnie się wchłaniają. Lubię kosmetyki w szkle.

Lavera

Bardzo sobie cenię kosmetyki bezwodne, tu niestety jest ona pierwszym składnikiem, czyli procentowo najważniejszym. Na plus eko skład, choć nie łatwo ogarnąć komponenty. Lavera to firma działająca na rynku od 25 lat, specjalizuje się w naturalnych kosmetykach, bez chemicznych konserwantów, substancji zapachowych i aromatów.

Zakupy zrobiłam jak zawsze w Bioorganika, którą bardzo Wam polecam. Zajrzyjcie do innych moich postów o pielęgnacji. Pisałam już o Purite i Resibo. Jak na razie, jeśli nic nie trafi strzałą w sam środek mojego serca, to na zimę wrócę do Purite.

Zobacz rownież: