Mińsk Mazowiecki, idealna mikrowyprawa.

Odkąd wróciliśmy z Mołdawii siedzimy w Warszawie, choć rzadko w niej bywamy. Nasza miłość ostatnio nazywa się Mikrowyprawa. Wstajemy rano, ok. 9 wychodzimy z domu, jedziemy na dworzec i ruszamy na bogate Mazowsze. Przez parę godzin poznajemy nowe miasto, idziemy do regionalnego muzeum, badamy atrakcje, Sania obczaja miejscowe place zabaw. Jemy obiad i wracamy do domu. Zwykle wydajemy nie więcej niż 40 zł. Tym razem wybraliśmy Mińsk Mazowiecki. Brzmi niepozornie?

Mińsk Mazowiecki
Na dworcu.

Najpierw muzeum.

Prosto ze stacji kolejowej udaliśmy się do Muzeum Ziemi Mińskiej. Takie regionalne placówki są bardzo dobrym punktem startowym, można dowiedzieć się wiele o kontekście miejscowości. Tu akurat nic nie zaskoczyło – przez mińskie ziemie przewalały się fronty wojenne, niegdyś dominowali Żydzi. Muzeum urządzone jest w starej willi, olbrzymim atutem jest mały przepływ turystów i towarzystwo pracownika dydaktycznego. Mnie bardzo poruszyła wystawa o mieszkaniu przedwojennych nauczycieli, co jest również historią moich ukochanych dziadków. W misterny sposób zostały odtworzone wnętrza z zachowaniem intelektualnej atmosfery i spokoju. Inna ekspozycja, o zegarmistrzu, wyjątkowo przypadła do gustu Sani. Zbiory zostały przekazane z miejscowego zakładu, są autentyczną pracownią miejscowego mistrza.

Mikrowyprawa.
Muzeum Ziemi Mińskiej.
Mińsk Mazowiecki
Pokój nauczyciela.
Mikrowyprawa
W nauczycielskiej kuchni.

Szliśmy i zjedliśmy.

Następne kroki skierowaliśmy oczywiście na cmentarz żydowski, ale zatrzymaliśmy na Warszawskiej w miejscu, które od razu przykuło moją uwagę. Kolorowe wnętrze, marker na szybie, ekspres łyżkowy i świeże bagietki na barze. Warszawska zapieksy & kawa to miejsce na zupełnie europejskim poziomie. Nie znoszę małomiasteczkowej kuchni polskiej, bo albo serwują kebaby (które w niczym nie przypominają tego co jadłam w Syrii cy Turcji), albo rosoły na kiełbasce do smaku. W czasie naszych mikrowypraw raczej unikamy żywienia się, choć zawsze sprawdzam, czy miasto nie ma jakiejś perły w internetach. Czasem jednak się po prostu na nie wchodzi. W Warszawskiej są frytki i zapiekanki, ale również szejki, tortille, bezy (!), ciasta, lemoniady, przedobra kawa. Wszystko to, co można przekąsić w drodze. Zjedliśmy fryty, zapieksę, Ida dostała banana, ja kawę i ruszyliśmy.

Mińsk Mazowiecki
Zapieksy.
Mińsk Mazowiecki
Dobrze dają?
Mińsk Mazowiecki
Dobrze!
Mińsk Mazowiecki

Kirkut na Dąbrówki.

Następnym przystankiem był cmentarz żydowski. To już nawet nie jest jakiś „rozwój” mój, Sania miłość do cmentarzy wyssał z mlekiem matki, uwielbia czytać macewy, poznaje ikonografię i chętnie sam fotografuje. Ulica Dąbrówki odchodzi od Warszawskiej za Rynkiem. Po paruset metrach, za stacją BP w prawo i wyłoni się po chwili nowiutki płot. Jest furtka. Kirkut założono ok. 1870 r. podzielony jest na obszar męski i żeński. Większość nagrobków jest zapisana w języku hebrajskim. Cmentarz zamknięto w 1944 r., przez długie lata był zapuszczony. Dziś dużo w nim krzaków, jednak nowe ogrodzenie daje nadzieję, że będzie szło ku lepszemu.

Mińsk Mazowiecki
Kirkut.
Mińsk Mazowiecki
Macewa ze ślimakiem.

21.08.1967 r., w 25. rocznicę likwidacji getta w Mińsku, na wprost bramy cmentarnej odsłonięto pomnik projektu Chila Kirszenbauma, dedykowany ofiarom Zagłady. Na tablicy umieszczono napisy w języku polskim i hebrajskim:

„Pomnik ten poświęcony jest pamięci ludności żydowskiej Mińska Mazowieckiego i okolic w liczbie 5500 mężczyzn, kobiet i dzieci zamordowanych w latach 1939–1945 przez ludobójców hitlerowskich. Cześć pamięci męczenników”.

Mińsk Mazowiecki
Zarośnięty.

Ogród im. Jana Huberta.

Wracając do Centrum przeszliśmy obok kościoła Narodzenia NMP i weszliśmy do parku Dernałowiczów, wizytówki Mińska Mazowieckiego. W pałacu Dernałowiczów mieści się obecnie bardzo prężnie działający Miński Dom Kultury, pałac ślubów oraz restauracja pałacowa.

Mińsk Mazowiecki
Park Dernałowiczów
Mińsk Mazowiecki
Pałac Dernałowiczów.

My obeszliśmy budynek, by udać się na wybieg dla dzieci, czyli do Ogródu im. Jana Huberta. Mińsk Mazowiecki może się chwalić chyba najlepszym placem zabaw na Mazowszu. Sania biegał uradowany, jak po wesołym miasteczku. Sami zobaczcie:

Mińsk Mazowiecki
Ogród im. Jana Huberta.

Mińsk Mazowiecki

Mińsk Mazowiecki
Wejdę?
Mikrowyprawa
Kapitan Sania.
Mińsk Mazowiecki
Dobre!

Mińsk Mazowiecki

Mińsk Mazowiecki

Mińsk Mazowiecki

Mińsk Mazowiecki
Ostoja łagodności i dobra.

Po szalonej zabawie zjedliśmy lody i udaliśmy się na dworzec, by ruszyliśmy w podróż do domu.

Mińsk Mazowiecki – mikrowyprawa praktycznie.

Mam kartę miejską, więc płaciłam za bilet od końca 1 strefy biletowej. Dodatkowo skorzystałam z opcji biletu rodzinnego, więc przyjazd Warszawa-Mińsk Mazowiecki-Warszawa kosztował mnie 13,40 zł. Startowaliśmy z dworca Stadion, bo łatwo do niego dojechać metrem, a jest dostosowany dla wózków. Niestety w Śródmieściu jesteśmy zdani na pomoc innych. Wybraliśmy godzinę odjazdu lekko przedpołudniową – 10:41. Pociąg jedzie ok. 40 minut. Mińsk Mazowiecki opuściliśmy o 15.59.

Mińsk Mazowiecki
Stare drewniane domy, ostatnie przykłady żydowskiej zabudowy miasta.