Co tam u Idy? Niemowlę w podróży.

Nasza Ida jest donoszonym wcześniakiem. Pośpieszyła się i przyszła na świat w 34 tygodniu ciąży, ale była na ten świat całkiem gotowa. Brakowało jej tych  tygodni by nabrać masy. Gdy miała 45 dni ruszyliśmy na pierwszego roadtripa, nad polskie morze. Ciężko jest trzymać pod kloszem dziecko, które ma starszego o trzy lata brata pragnącego zdobywać świat. Łaziliśmy do upadłego po plaży, Ida w kangurze u mamy.

Gdy Ida skończyła 60 dni pojechała na pierwszego „joba” do Lublina, musiałam dorobić zdjęcia do przewodnika, który pisałam gdy mała była w brzuchu.

I tak, regularnie wyjeżdżając doszliśmy do 9 miesiąca życia, w którym wyruszyłam z dziećmi w obecną podróż, dwumiesięczną, do Mołdawii. Jest na tyle ciepło, że rytm naszego dnia wyznacza sjesta. Od 12 do 15.30 raczej nie spacerujemy. Dużo zwiedzamy, oglądamy, próbujemy lokalnych specjałów. Mołdawia to kraj bardzo bogaty przyrodniczo, dużo tu ścieżek, zmian wysokości i niestety dziur.

Niemowlę w podróży

Czemu nie wózkiem?

Przewidzieliśmy dwie możliwości transportu dla Idy – wózek i nosidło. Nie wzięliśmy naszej karocy, bo wiedzieliśmy, że nie mieści się ona w windzie do mieszkania w którym bazujemy. Pożyczyłam od koleżanki zgrabnego maklarena, ale Idzie on zupełnie nie przypadł do gustu. Użyliśmy go trzy razy i za każdym więcej była na rękach. Natomiast nasze nosidło Stokke sprawdza się idealnie. Ida lubi być blisko, najchętniej zasypia na mnie, nie przeszkadza jej upał. Jest to o tyle wygodne, że dzięki temu, żadne schody, ścieżki i podejścia nam niestraszne.

Niemowlę w podróży

Czy niemowlę w podróży to dobry pomysł?

Mogłabym mieć czwórkę dzieci, tylko żeby od razu chodziły. Męczy mnie ten etap zależności, kiedy trzeba wciąż uważać, czy nie weźmie czegoś nieodpowiedniego do buzi, zastanawiać się czy to infekcja, czy ząbkowanie, selekcjonować odpowiednie produkty do rozszerzania diety. Ida teraz jest w najbardziej frustrującym ją etapie. Chciałaby coś powiedzieć, bo już wszystko kuma, a wychodzą jej z ust tylko „mama” „tata” i „daj cycy”. Chciałaby pójść, ale jak tylko staje na nogi to się wywala. Chciałaby ogryźć marchewkę, ale ma tylko trzy zęby. Uważam, że długa podróż w tym czasie jest najlepszym rozwiązaniem, by przetrwać ten trudny etap. Dla niej wszystko jest tu nowe: zapachy, domy, ludzie, smak potraw. Mam wrażanie, że dopiero w nocy przypomina sobie o bólu zębów. Dniem często zagryza pusty flamaster z żelem na ząbkowanie ze szczoteczką. Umie zasnąć w każdym miejscu, bawi się często zupełnie przypadkowymi rzeczami, bo zabawki były przy pakowaniu ostatnią potrzebą. Dużo czasu spędzamy na łonie natury, Ida na kocu, pod wiśnią nauczyła się raczkować. Dziś sama usiadła (bez rewelacji, na radzieckim dywanie).

Niemowlę w podróży

Bez jednej sprawy nie dałabym rady.

Zupełnie nie wyobrażam sobie podróży z takim małym dzieckiem bez karmienia piersią. Jest dla mnie jedyny odpowiedni sposób, by zaspokoić głód, pragnienie, dać poczucie spokoju. Najbardziej wygodna i uniwersalna sprawa pod słońcem gdy mamy niemowlę w podróży. Ida je już właściwie wszystko. Nigdy nie karmiłam dzieci słoikami, więc dostają do jedzenia normalne produkty. Jest to pewnego rodzaju utrudnienie w podróży, bo łatwiej byłoby po prostu podgrzać szkło ze sklepu. Ja jednak daję jej ziemniaka, marchewkę z zupy, sezonowe owoce, banany, nabiał, mięso.

To co, warto?

Ostatnio byliśmy gośćmi na panelu dyskusyjnym dotyczącym podróżowania z dziećmi w Muzeum Śląskim i zadano nam pytanie, czy nasze dzieci są grzeczne w czasie podróży i czy się nie męczą. Z czystym sumieniem odpowiadam: Nasz dzieci są w podróży dużo spokojniejsze i grzeczniejsze niż w domu. W podróży nie chorujemy, w Warszawie ciągle. Podróżowanie to moja praca i pasja, nie wyobrażam sobie, by moje dzieci od maleńkości nie poznawały życia w drodze.

Niemowlę w podróży

  • Też nie wyobrażam sobie podróży z niemowlakiem bez kp:). My wchodzimy w etap niezależności, kiedy wózek, chusta i nosidło są be… o wiele ciekawiej jest na własnych nogach. A to skutkuje tym, że zamiast iść od punktu A do punktu B, nasze ostatnie spacery to krażenie wokół punktu A :P.
    ps. A gdybyś miała powiedzieć, który etap podróżowania z dzieckiem jest najtrudniejszy?

    • Ha, znam ten etap. My go mieliśmy w Pirenejach. Po trzech dniach frustrowania się po prostu zaczęliśmy spacerować wokół punktu A, było świetnie! Najciężej moim zdaniem jest właśnie teraz, kiedy jest dwoje dzieci, i zawsze coś trzeba zrobić kosztem drugiego. Albo przemęczyć Idę, albo zanudzić Sanię. Myślę, że za rok, kiedy już Ida będzie chodzić, to będzie inna jakość.