Pociąg robi tudum. Małe podróże.

Kiedy byłam dzieckiem ojciec nazywał mnie „Włóczykijem”, babcia „Latawicą”, a mama mawiała, że mnie, za przeproszeniem wiecznie „dupa swędzi”. Mam w sobie wielką chęć przygody, od urodzenia. W wieku 7 lat chodziłam do administracji na dzielni płacić czynsz i jak trzeba było, to wyrabiałam nową książeczkę z kwitkami. Na zakupy do spożywczaka? Pierwsza. Po wodę oligoceńską? Już idę. A kto wstanie jutro i pojedzie z babcią na targ? JA JA JA.

pociąg robi tudum

Teraz Sania.

Dorosłam. I nie jestem (na szczęście) matką frustratką, co narzeka, że wszystko co fajne odleciało wraz z powrotem do ciepłych krajów bociana co przyniósł niemowlę. Mimo, iż nie znam na pamięć aktualnie żadnej tabeli rozkładu lotów, to wciąż mam na drugie imię Przygoda. Organizuję nam małe podróże na co dzień, tak jak organizowałam je sobie w dzieciństwie. Czasem jeździmy na te większe, np. do Ligurii czy w Pireneje i też jest fajnie.

Pociąg robi tudum.

A co inspiruje do tych małych wypraw z synem? Jeszcze grubo przed ukończeniem drugiego roku życia dzieciom coś wpada w oko. Niektóre matki borykają się po mieście w poszukiwaniu koparek, inne muszą wyszywać na każdym ubraniu kotka albo konia, lub (nie daj Bóg) kucyka Pony czy (o zgrozo) Ungry Birds. Moje dziecko jest na szczęście analogowe. Padło na pociągi. Sania przez sen krzyczy „tudum”, jak pytam czy pójdziemy na spacer upewnia się wzorkiem i słowem po pięć razy na minutę czy na pewno będziemy przechodzić obok torów kolejowych.
pociąg robi tudum

 

pociąg robi tudum
Chodzimy codziennie, czasem po dwa razy. Ostatnio jednak pomyślałam, że możemy więcej i pojechaliśmy na „wycieczkę.”
pociąg robi tudum

 

pociąg robi tudum
Mieszkamy w Warszawie, niedaleko Dworca Gdańskiego. Wybraliśmy się na dworzec  i przejechaliśmy kolejką jedną stację, do Warszawy ZOO. Stamtąd wróciliśmy na piechotę mostem Gdańskim, by z kładki móc oglądać przejeżdżające wagony.
pociąg robi tudum

 

pociąg robi tudum

 

pociąg robi tudum
Myślę, że Sania był w miarę usatysfakcjonowany. Oczywiście bardziej by mu się podobało gdybyśmy zamiast do SKM załadowali się na kontener z węglem, ale cóż, na wszystko przyjdzie czas (mama już kombinuje jak ten czas przyspieszyć). I wciąż pokrzykuje: Pociąg robi tudum!
pociąg robi tudum