Podróżująca Rodzina w Mołdawii. 2/8

Podróżująca Rodzina w Mołdawii – relacja z drugiego tygodnia. Zaczęliśmy w Bielcach, a kończymy zupełnie gdzie indziej, właściwie w innym kraju. Ale od początku.

Co robiliśmy?

Odwiedziliśmy Centrum Hebrajskie, w którym rozmawiałam z ciekawymi, szalenie radzieckimi paniami o ważnym dla mnie temacie mołdawskich Żydów. Sania po raz kolejny udowodnił, że można go zabrać wszędzie, i jeśli tylko zapewni mu się atrakcję (tym razem naklejki), to zajmie się sobą przez dłuższą chwilę.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Poszliśmy do Domu Polskiego na występ z okazji zakończenia roku szkolnego (dzieci w Mołdawii w tym tygodniu zaczynają wakacje). Zabawa była znakomita, natchnęła mnie do napisania kolejnego postu, który kiełkuje mi w głowie, ale muszę jeszcze podrążyć temat.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Trochę nie robiliśmy nic. Bazar, sezonowe owoce i totalne byczenie się. Ten czas w domu jest bardzo potrzebny Idzie. Przeżywa teraz szalenie duży skok rozwojowy – podsiaduje, rwie się do stania, wychodzą jej kolejne zęby. Daliśmy jej odsapnąć.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Chodziliśmy do wesołego miasteczka, ach, co to była za zabawa! W dzień dziecka w wesołym miasteczku byliśmy jednymi z pierwszych, Sania wyjeździł się na wszystkich karuzelach po kolei. Po południu spotkaliśmy z lokalnym księdzem i poszliśmy na plac zabaw, gdzie Sania zakolegował się z jakimiś dziesięciolatkami, którzy wozili go na karuzeli.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Ratowaliśmy ślimaki.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Odwiedziliśmy Stary Orhei, najbardziej znany zespół zabytków w Mołdawii. Klasztor i jamy mnichów wydrążone w skale zachwycają. Położone są na wysokie skarpie nadrzecznej, mi przypomina słodki Bakczysaraj.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

A tydzień kończymy w wyrwanym skrawka Naddniestrza, które teraz jest Mołdawią, gdzie Sasza z wielką pasją zaciąga się do ciężkiej gospodarskiej roboty, a my z Idką odpoczywamy na kocu pod wiśnią.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Co jedliśmy?

Placinty!

Z twarogiem, z bryndzą i z jabłkiem (i wanilią). To typowe mołdawskie bułki, pieczone, ale mogą też być smażone. My robiliśmy opcję pierwszą.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Sezonowe owoce.

Na razie truskawki i czereśnie. Słodkie, niepryskane, soczyste, rozpływające się w ustach.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Zefiry.

Miękkie takie trochę beziki. W wersji z czekoladą urywają wszystko. Miłość  ♥

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Marynowane papryki z kalafiorem i cebulką.

Kiszonki i marynaty są często tu robione w zapasach na resztę roku. Zamykają w słoikach lato, a jest to bardzo smaczne lato.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Pomidory.

To jest moja kolejna miłość. Są wypełnione słońcem, słodkie jak truskawki prawie. Esencjonalne. Bajeczne.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Jak sobie radzimy?

Jesteśmy już w rytmie, który szanuje i zaspokaja potrzeby wszystkich (dzieci). Książka którą wzięłam pokrywa się kurzem. W czasie kiedy mogłabym ją czytać zajmuję się pisaniem i pracą, której trochę mam. Dzieci wsiąkły zupełnie w środowisko, Sania nawiązuje relacje z dziećmi, uczy się reagować na docinki dorosłych (tu cały naród buduje swoją stolicę). Tylko tęsknimy za tatą. Bardzo.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Co planujemy?

Planujemy więcej się ruszać z Bielców. We wtorek wracamy do naszego mieszkania i chcemy zacząć sezon na daczę, bo robi się powoli tak ciepło, że najlepiej będzie nam na kocu w cieniu. Choć oczywiście kolejne wycieczki są w planach.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

 

  • To zefiry też u nich są? Ah, Ah! Zazdroszczę sezonu owocowego. U mnie narazie holenderskie truskawki, które kosztują fortunę. Muszę cieszyć się tylko ziemniakami 🙂

  • Dominika Ławicka

    Super, rodzinka w podróży, jest moc 🙂

  • Ach te czereśnie 😉