Podróżująca Rodzina w Mołdawii. 5/8

Podróżująca Rodzina w Mołdawii jest już piąty tydzień! Wchodzimy w mój ulubiony etap długiego pobytu w jednym miejscu – panie sklepowe już wiedzą co lubimy, i odkładają nam świeży twaróg do południa, kiedy zwykle wracamy ze spaceru. Miło, co nie?

Podróżująca rodzina w Mołdawii tydzień piąty!

Co robiliśmy?

Niezmiennie zachwycamy się mołdawskim krajobrazem. Marzę, by przyjechać tu kiedyś samochodem, i ze statywem wyczekiwać na polnych drogach wschodu słońca. Nie przesadzę, jak powiem, że jest tu równie pięknie jak w Toskanii czy na Morawach.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Odwiedziliśmy Styrcze, polską wieś w Mołdawii. Niby zwyczajną, ale wyjątkową.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Załapaliśmy się na hram w parafii katolickiej w Glodeni Odpust świętego Jana. Zamiast kapiszonów były surmale i nadziewane papryki, a pańską skórkę godnie zastąpił malai z konfiturą z płatków róży.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Ciągle szlajamy się po starych fabrykach w Bielcach. Ostatnio odkryliśmy najpiękniejszą mozaikę jaką widziałam w życiu.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Zaliczyliśmy święto mołdawskiego stroju narodowego. Niestety takie imprezy charakteryzują się bardzo głośnym naganianiem przez mikrofon. Skuteczne, by zwabić ludzi, którzy spacerują pięć przecznic dalej, ale upiorne dla kogoś, kto już podszedł.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Zwiedziliśmy dzielnicę w Bielcach, gdzie znajduje się dawny budynek parochii (prawosławnej siedziby biskupiej) i cerkiew, która w czasach sowieckich była zamieniona na planetarium.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Świętowaliśmy urodziny Wiki, w całkiem wypasionej restauracji!

podróżująca rodzina w Mołdawii

Co jedliśmy?

Sermale.

Miłość. Idealnie miękkie, z dużą ilością warzyw i ryżu, mięsem krojonym w kawałki.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Malai.

Ciasto z mąki kukurydzianej.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Agrest!

podróżująca rodzina w Mołdawii

Wiele, wiele innych, których nie udało się sfotogrfować. W tym tygodniu zaliczyliśmy dwie imprezy, a nie chciałam wyjść na totalnego dziwaka.

Jak sobie radzimy?

Wspaniale, aczkolwiek zaczynam mieć lekką panikę, bo czasu coraz mniej, a tyle jeszcze chcielibyśmy tu zobaczyć.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Co planujemy?

Nici wyszły nam niestety z Kiszyniowa i nic nie wskazuje na to, że uda nam się tam zatrzymać na parę dni. Ale nie rozpaczam, bo wygrałam wycieczkę na święto wina w październiku, więc nadrobimy. W nadchodzącym tygodniu jest maleńka szansa, że uda nam się pojechać na dwie wycieczki, co byłoby spełnieniem moich marzeń.

podróżująca rodzina w Mołdawii