Podróżująca Rodzina w Mołdawii. 6/8

Podróżująca Rodzina w Mołdawii jest już sześć tygodni! Minione siedem dni wypełnione były radzeniem sobie z wilgotnymi upałami. Trzy lipce w swoim życiu spędziłam na Krymie, gdzie było bardzo gorąco, ale jednak morze robiło robotę. Zarówno w oddechu, jak i w spędzaniu czasu. Mołdawia dostępu do morza (już) nie ma, więc musimy sobie radzić inaczej. Jak?

Podróżująca Rodzina w Mołdawii tydzień szósty!

Co robiliśmy?

Plan był taki by paść się nad miejskim jeziorkiem, ale właściwie bardziej chodziliśmy po jego okolicach, bo jednym brzegiem przylega ono do miasta, a drugim do rzadko zadrzewionych pagórków. Bardzo fotogenicznych i miłych dla rekreacji. W jeziorku teoretycznie jest kąpielisko, ale daleko jestem, by moczyć się w takich zbiornikach, lub pozwalać na to dzieciom. Woda stoi, szuwary są, podejrzewam że wykwity większe niż w warszawskich fontannach, a przybijać piątaka z bakteriami typu coli, to ja nie chcę. Przy jeziorku jest aquapark. Zrobili go jednak po cwaniacku. Dostęp do leżaków, basenu i zjeżdżalni kosztuje 250 lei, bez zjeżdżalni 160 lei. Nie można wnosić swojego picia, ani jedzenia, wszystko trzeba kupować w miejscowym barze, gdzie ceny do sklepowych nie należą. Mamy inne priorytety finansowe, więc wybieramy polewanie się wodą z butelki na łące pod drzewkiem.

podróżująca rodzina w Mołdawii

podróżująca rodzina w Mołdawii

podróżująca rodzina w Mołdawii

podróżująca rodzina w Mołdawii

Odwiedziliśmy muzeum etnograficzno-historyczne, po którym oprowadziła nas pani Marianna opowiadając wiele ciekawych historii. Najbardziej wciągnęły mnie tematy stroju ludowego, będę go zgłębiać, a gdy poczuję się nasycona informacjami pyknę posta.

Co jedliśmy?

Jest tak gorąco, że właściwie żywimy się sezonowymi owocami. Na samą myśl o mięsie robi mi się słabo. Jedliśmy faszerowane cukinie i pierogi z wiśniami. Wciąż króluje bryndza i pomidory.

podróżująca rodzina w Mołdawii

podróżująca rodzina w Mołdawii

Trafiliśmy też do La Placinte, mołdawskiej sieciówki, o której już napisałam posta.

podróżująca rodzina w Mołdawii

Jak sobie radzimy?

Płynnie rzekłabym. Zaczynam dostrzegać jeden błąd wyjazdu. Trzeba było kupować starą ladę i być niezależną drogowo. Plany naszych dobrych dusz, co nam tyłki wożą, zmieniają się jak w kalejdoskopie, często ze stratą dla nas.

Co planujemy?

Wycieczki! Zrobię co w mej mocy, by tymi ostatnimi tygodniami trochę nadgonić, bo choć czas spędzamy przemiło i dobrze nam z leżeniem w trawie, to jednak jest w Mołdawii jeszcze wiele miejsc, do których marzymy by dotrzeć.

podróżująca rodzina w Mołdawii