Podróżująca Rodzina w Mołdawii. 8/8

Podróżująca Rodzina w Mołdawii już dziś przejdzie do historii. Przynajmniej na razie i raczej na pewno w tym składzie. Wiele nas ta podróż nauczyła. Przede wszystkim zrozumiałam, że ogarniam dzieci. Rozumiemy się, kochamy, cudownie spędzamy czas razem. Sania wchodzi na wyżyny empatii. Ida jak szalona próbuje nadążyć za bratem. Zrozumiałam też, że zmienianie miejsca i klimatu jest mi szalenie drogie. I to, że w przyszłości bez Eduarda to wyjadę na tydzień, maksymalnie dwa. No ale po kolei.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii tydzień ósmy.

Co robiliśmy?

Kto nas śledzi na facebooku te wie, że początek tygodnia zdominowały polowania na zdjęcie idealne ze słonecznikami. Trochę pól zaliczyliśmy, ja się przekonałam, i to jest refleksja całego wyjazdu, że kocham robić zdjęcia naturze, budynkom, miastom. Nie nadaję się jednak do fotografii portretowej. Nawet w sytuacji, gdy modelem jest moje własne dziecko.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Mołdawski klasyk.

Byliśmy na dwóch cmentarzach komunalnym (z grobami zarówno prawosławnymi, jak i katolickimi) i żydowskim (który i tak jest zdominowany przez wschodni obrządek).

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Cmentarz Prawosławny.
Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Żydowski.

Żegnaliśmy się z naszymi ulubionymi sprzedawcami na bazarze. A trochę ich się nazbierało!

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Centralny rynok.

Kupowaliśmy słodkie pamiątki dla bliskich. Ogłosiliśmy też konkurs, zajrzyjcie na fanpejdża!

Co jedliśmy?

Zażeramy się morelami i brzoskwiniami. Zjadaliśmy po kilogramie na dzień. I załapaliśmy na arbuzy i melony.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Arbuzowe love.

Poszliśmy też na kawę i ciastko do popularnej kawiarni. Ja jadłam lejące się czekociastko, a Sania lody.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Brownie w wydaniu md.

Jakie są nasze odczucia?

Mołdawia to kraj, do którego jeszcze nieraz wrócimy. Już teraz mam jednak świadomość błędów. Przede wszystkim środek lokomocji. Nie ma sensu nie mieć własnego. Nawet jeśli ma się bogatą siatkę znajomych. Każdy rozumiał, kiedy naszym celem było Stare Orhei czy Curchi, ale transportu do opuszczonego Taul szukałam przez dwa tygodnie. Ludzie w Mołdawii dzielą się na biednych i bogatych. Ci biedni są serio biedni. Nie w głowie im wycieczki krajoznawcze, są zajęci ogarnianiem za co płacić rachunki. A tych bogatych stać jest na to, by kupić sobie bilet do Turcji czy Bułgarii. Osamotniona Mołdawia pozostaje dla złaknionych piękna turystów.

Podróżująca rodzina w Mołdawii to olbrzymi skok rozwojowy Idy. Już na zawsze pozostanie nam we wspomnieniach, że właśnie w Mołdawii usiadła, wstała i zaczęła bulderować. To tu wylała sobie na głowę pierwszą miskę kaszy. To tu przyjechała z dwoma, a wyjedzie z sześcioma zębami.

Sania nie tylko umie wejść do sklepu i kupić każdy produkt, ale również śpiewa rosyjskie piosenki i recytuje wierszyki. Myślę, że on najwięcej skorzystał na tym wyjeździe.

Wszystko się kiedyś kończy. Dzięki, że byliście z nami! Zapraszamy do tego byście zostali, bo planów mamy całkiem sporo i nie wszystkie są ekstremalne.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii
Mołdawskie party.