Podróżująca Rodzina w Mołdawii. 1/8

Podróżująca Rodzina w Mołdawii – relacja z pierwszego tygodnia. Strasznie szybko zleciał ten pierwszy tydzień! Upłynął głównie na powitaniach. Znamy tu już trochę ludzi, więc wiele było radości, uścisków i uśmiechów. Nasz pobyt w Mołdawii jest szalenie luźny. Przyjechaliśmy na posiedzenie wśród dobrych ludzi, trochę przytyć, naładować siły (wszak jesteśmy na baterie słoneczne), poznać nowe, ale na spokojnie. Nic nas nie goni, nie odhaczamy żadnej listy. Pierwsze dni to totalna aklimatyzacja. Obserwuję dzieci, ich rytm w nowych warunkach, czego potrzebują i jak możemy planować kolejne dni i tygodnie.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii. Tydzień pierwszy.

Co robiliśmy?

Na razie przemierzamy Bielce. To duże miasto z wieloma atrakcjami. Szczególnie dla tak dziwnych ludzi jak my. Od razu na dzień dobry trafiliśmy na urodziny miasta. Duża imprezę z paradami i koncertami.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Sania ma nowe hobby w postaci palenia świeczek w cerkwiach, które są dużo łatwiejsze w obsłudze niż tradycyjne znicze, którymi zawsze się parzy. Więc chustkę na głowę w torbie mam zawsze, bo każde wyjście z domu równa się wejściu do cerkwi. Mamy swoją ulubioną (Konstantyna i Heleny), w której są świeczki za 1 leia. W sobotę Sania dostał od batiuszki batonika i teraz chyba będziemy chodzić tam pięć razy dziennie.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Nie tylko chodzimy na żebry do cerkwi, znaleźliśmy też synagogę, co było moim celem właściwie odkąd pierwszy raz przyjechałam do Bielców 5 lat temu. Żydowski dom modlitw jest na obrzeżach miasta, i nie wygląda wcale okazale, jest raczej zwykłą chałupą.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Sania pierwszy raz przyjechał się na karuzeli, czemu towarzyszyły wielkie emocje.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

No i właściwie codziennie chodzimy na bazar, na zakupy. Tu są świetnie zaopatrzone sklepy, ale my jednak jesteśmy targowiskowi. Musimy tylko omijać jedną alejkę na centralnym, bo sprzedają tam gryzonie i Sania błaga mnie o szczurka albo chomika.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

W niedzielę rano poszliśmy na spacer w okolice toru kajakowego. Jest położony w niecce, na której zboczu stoi stara fabryka, niegdyś z olbrzymim potencjałem roboczym, oraz cmentarz żydowski.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

W niedzielę popołudniu byliśmy na koncercie w szkole. Gościem honorowym był ambasador polski w Mołdawii, pan Artur Michalski. Szalenie dobry wybór padł z jego strony, bo zaprosił zespół z Żywiecczyzny, o który poziomem przewyższał większość folk grup które w życiu widziałam. Zaczarowani słuchaliśmy przez godzinę totalnego dobra!

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Co jedliśmy?

Mój ulubiony temat. Już od pierwszych chwil zajadamy się pysznościami. Wspomnę o hitach, czyli:

Mamałyga.

Kukurydziana kasza na gęsto, tradycyjna mołdawska potrawa. Często jedzona na śniadanie (my na obiad). Może być na słodko, albo słono, może być na mleku. My wciągnęliśmy wersję z grudzinkami, czyli kotlecikami z piersi kurczaka w sosie śmietanowym i z pokruszoną bryndzą (normalną i małosolną).

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Plow.

Tatarskie dobro. Ryż z kurczakiem (ze względu na dzieci nie z baranią) i warzywami. Technologia duszenia jest w zupełnym zamknięciu i bez mieszania.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Wareniki.

Główną atrakcją dla Sani jest sama produkcja. Te mają ciasto mięciutkie, bardzo delikatne, tylko mąka i woda, bez jajek. Nadzienie z twarogiem i z ziemniakami. Jestem w stanie zjeść każdą ilość. Buzia już mi się zaokrągla .-)

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Codziennie jemy twaróg! Świeży! W życiu lepszego nie jadłam!

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Jak sobie radzimy?

Jest ekstra! Oczywiście, że szalenie brakuje Eduarda. Nie mam nic innego myślach tylko obmyślanie sposobu, byśmy mogli sobie wszyscy pozwolić na ciągłe bycie w drodze.

Takie nieśpieszne podróżowanie udające normalne życie jest idealną opcją dla nas. Wchodzimy głęboko w tematy, dużo rozmawiamy, pijemy herbat, poznajemy, nie śpieszymy się. Sania wspaniale sobie radzi z rosyjskim, Ida jest wciąż noszona na rękach, co bardzo jej odpowiada. Nasze dzieci to świecące gwiazdy socjometryczne. Skupiają uwagę.

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

Co planujemy?

Na razie nie wiele. Myślę o jednej wycieczce całodniowej w przyszłym tygodniu, ale zobaczymy czy wypali. Na razie temperatura jest znośna (ok. 25 stopni), więc nie trzeba dniem uciekać od upałów. Tak będzie już za chwilę. Czekamy!

Podróżująca Rodzina w Mołdawii

 

  • Cudny początek przyjemnego pobytu w Mołdawii. Będę Wam śledził. I jestem bardzo ciekaw postępów Sani w rosyjskim 🙂