Przelew na Żoliborzu. Cztery miejscówki.

Pamiętam, kiedy pracowałam w kawiarni parę lat temu świadomość kawy była przerażająco niska. Dopiero dochodziła wiedza, o espresso, odróżnianiu latte od macchiato, Kochałam panie, które rozsiadały się w ogródku i tonem znawcy mówiły: „Czy macie dobrą kawę? Napiłabym się ekspresso z LavaZZy” (serio mówiła  podwójne Z). Pewnie chciałaby do tego gnioczi. Ale lata lecą i już nikogo nie dziwi kawa w naparstku. Teraz modne się zrobiły kawy przelewowe. I dobrze, bo z całą moją miłością do Italii, kawa z dobrego, fair trade’owego ziarna, z dripa, jest o wiele delikatniejsza i zdrowsza dla żołądka niż łyczek siekiery. Mamy też zupełnie inne uwarunkowania klimatyczne. Skandynawskie grzanie się przy ciepłym kubku, jest bardziej „nasze” niż szoty w filiżance. Kawiarni serwujących taką kawę jest coraz więcej. To gdzie na przelew na Żoliborzu?
 
przelew na Żoliborzu

Secret Life Cafe i przelew na Żoliborzu.

Słowackiego. Mistrzowie i pionierzy. To prawdopodobnie u nich Żol dowiedział się co to znaczy kawa. Wybór olbrzym, I drip. I aeropress. I bun. I wszystkie rączki wiedzą co robią. I co mówią. Do tego pyszne jedzenie. Ciasta. Choć jest ciasnawo i zawsze pełno, to dobrze się tu czuje każdy. Nic nikomu nie przeszkadza, ani dziecko, ani pies, ani pan z laptopem. Latem szczęśliwie z trzema ogródkami. Kawiarnia się dosłownie rozlewa w okolicy, tak samo dobrze jak się w nią wtopiła. Idealny przelew na Żoliborzu.
przelew na Żoliborzu

Fawory.

Drugi klasyk. Na Mickiewicza. Również szeroka oferta zarówno kaw, jak i szamy. Mniej kameralnie – przy głównej ulicy, więc letni ogródek głośniejszy niż w SLC. Są rogaliki. Się chwali. Nawet z łososiem dają. I zawsze można liczyć na tort bezowy.
 
przelew na Żoliborzu

Jaskółka.

Jadłodajnio z kawo i ciastami. Przelew w wyborze nie tak dużym, ale uniwersalny delikatny smak jest dobrany. Rodzinnie i miło. No i ta podłoga. Pisałam o Jaskółce tu. Plac Wilsona w ciągu przed Urzędem Miasta.
 
przelew na Żoliborzu
 

Kółko i Krzyżyk.

Nasz duży pokój. Drip obecny jest i dobrze się go parzy. Kawy z Javy. Jak ktoś chce być super i hiper to może do dzbanka wziąć kulkę mocy bez cukru, ale za to z pestkami, orzechami i suszonymi owocami. Nowy Żoliborz, w nowych blokach. Kółko jest pozycją obowiązkową dla posiadających dzieci w całym mieście. I nawet właścicielka kocha przelew. Na Żoliborzu.
 
przelew na Żoliborzu
 
  • Anonimowy

    hej. trafiłam tutaj dzisiaj zupełnie przypadkowo i … szok! odkryłam, że mam siostrę bliźniaczkę 😀 też mieszkamy na Żoliborzu (Przasnyska), uwielbiamy eksplorować naszą dzielnicę (po wpisach widzę, że odwiedzamy te same place zabaw czy kawiarnie – Jaskółka, Kółko i Krzyżyk, Fawory, itp.) czy odkrywać uroki innych dzielnic (Muranów – tu się wychowałam). Naszą pasją też są podróże (zarówno te weekendowe wypady za miasto jak i dłuższe wyprawy po Europie) i tak jak Wy lubimy wyszukiwać perełki wśród restauracji czy gospodarstw agroturystycznych. Ja póki co mam jednego synka, niespełna 3-latka i nie prowadzę bloga 😉

    pozdrawiam serdecznie,
    Ula

  • Cudownie! My syn 3,5 i córka 0,5. To co? Kawa w przyszłym tygo w KK?

  • Anonimowy

    piszę priv na fb

    Ula

  • Bardzo klimatycznie 🙂

  • Im czesciej trafiam na Twojego bloga tym wieksza mam ochote na przyjazd do warszawy..na kawe i nie tylko 😉

  • Oj świetny wpis. Chciałabym żeby ktoś zrobił takie rozeznanie w mojej miejscowości.

  • Kawy wprawdzie nie lubię, ale do kawiarni i tak chętnie chodzę, na ciacha 😀 Jak będę w Warszawie następnym razem, na pewno zajrzę do polecanych przez Ciebie, bo wyglądają bardzo przyjemnie! 🙂
    Pozdrawiam,
    Marianna
    https://mariannainafricapl.wordpress.com/