Przestaliśmy jeździć samochodem.

Nic nie zapowiadało katastrofy. Kiedy Sania był malutki postanowiliśmy w najbliższych latach spenetrować autem wszystkie sąsiedzkie i nawet sąsiedzkie dla sąsiadów kraje. Liczyliśmy kilometry, oglądaliśmy piękne estońskie pustkowia i kreśliliśmy pętelki na mapie naokoło szwedzkich jezior. Wszystko było dobrze do wakacji w ubiegłym roku. Jak to się stało, że przestaliśmy jeździć samochodem? Dość nagle, z dnia na dzień, Ida przestała akceptować auto. Najpierw zaczęła poprostu marudzić, potem zanosić się płaczem. Robiliśmy przystanki, jednak ponowne zapięcie w pasy graniczyło z cudem, by uniknąć jej złego samopoczucia. W grudniu pojechaliśmy do Buska-Zdroju, i wtedy zapadła decyzja – kategorycznie z tym kończymy! Wymiotujące, płaczące dziecko to nie nasz klimat. Nawet jeśli piszemy bloga o podróżach. Damy jej czas.

przestaliśmy jeździć samochodem

A może inaczej z fotelikiem?

Ida ma obecnie prawie półtora roku, waży mniej niż 10 kg. Wozi(liś)my ją fotelikiem tyłem do kierunku jazdy. I choć ma też możliwość jeżdżenia przodem, to nie będziemy jej używać. Testy bezpieczeństwa mówią same za siebie. Tyłem najdłużej jak się da.

Nie wyobrażamy sobie również by wozić Idę bez fotelika, czy wypinać w czasie jazdy. Argumenty, że przecież my się wychowywaliśmy bez fotelików? Kiedyś ludzie żyli bez pasty do zębów. Po co do tego wracać? Cywilizacyjnie osiągnęliśmy bardzo wiele, lepsza opieka okołoporodowa, empatia dla rodzących, szybsza diagnoza groźnych chorób. Ktoś jest chętny, by nie robić w ciąży badania USG, lub przesiewowego badania słuchu u nowonarodzonego? Ja nie.

Bez samochodu w mieście.

To doskonale się składa, że przestaliśmy jeździć samochodem, dla naszego miejskiego życia. Dzięki temu, walczymy ze smogiem, ograniczamy zanieczyszczenie powietrza i uczymy się jak żyć w społeczeństwie. Widziałam już takie cuda, że parolatek wpadał w histerię po zejściu do metra, bo nie sądził, że takie cuda istnieją. Zawsze wszędzie wożony przez rodziców samochodem. Jestem pewna, że nasz sposób przemieszczania się po mieście, wiele nauczy dzieciaki.

Przestaliśmy jeździć samochodem.

Nie znaczy to jednak, że przestaniemy podróżować. Wręcz przeciwnie. Mamy mnóstwo pomysłów na to, gdzie jeździć pociągami, jak wędrować pieszo, czy dojeżdżać na rowerach. To, czy coś jest dla nas przeszkodą, czy mobilizacją to już jest nasza decyzja. Oczywiście, że jeśli będzie taka nagła potrzeba, by wsiąść w auto, wsiądziemy. Jeśli od tego będzie zależało zdrowie, będziemy musieli jechać na szpitala, czy do lekarza. Jednak nie rekreacyjnie, nie na wakacje.

przestaliśmy jeździć samochodem

Jeśli nie samochód to co.

Przede wszystkim wspomniany już pociąg. Europa jest usiana torami kolejowymi, które prowadzą w naprawdę fascynujące miejsca. PKP ma swoje wady, ale my już byliśmy i w Toruniu, i w Trójmieście, i jeździliśmy po Mazowszu. Odpadam nam też kłopotliwy problem przewozu fotelików samolotem. Same plusy! Wszystko jest w naszej głowie. Ja wierzę, że to jest dla Idy etap, będziemy co jakiś czas próbować krótkie trasy, może minie? Powiedzcie, że minie. 🙂

przestaliśmy jeździć samochodem

 

Zobacz rownież:

  • Anna Czubak

    minie, minie…. ale może potrwać 😀 rodzina odkryła, że mam chorobę lokomocyjną, gdy miałam ok. 4 lat, przeszło samo ale dopiero w wieku późno nastoletnim. W tamtym okresie na trasy dłuższe niż pół godziny nie mogłam wybrać się bez aviomarinu 🙁 Bez problemu znosiłam tylko jazdę pociągiem, a w samochodzie wystarczyło, że poczułam zapach benzyny i już miałam mdłości (a w takim trabancie czy maluchu ta benzyna naprawdę śmierdziała!), w samolocie też bywało różnie. Generalnie przez ponad 10 lat ohydna gorzka pigułka przyjacielem, do tego dawała skutki uboczne w postaci ospałości i otumanienia, a błędnik musiał po prostu dojrzeć sam. Teraz jest fajniej, bo takie preparaty można podawać np. w postaci syropu albo żelków. Na szczęście moje dzieci dobrze znoszą jazdę samochodem (może dlatego, że przyzwyczajone od kołyski? nie wiem), mam nadzieję, że tak zostanie. Ja zapomniałam o problemie dopiero, gdy sama usiadłam za kierownicą 😀
    Trafiłam na bloga niedawno, ale widzę, że będę zaglądać częściej, bo zaczynamy podróżować więcej i dalej 🙂 Chętnie poczytam też o PKP od strony czysto praktycznej, bo w lecie czeka nas rodzinny przejazd pociągiem.

    • Dzięki! Mam nadzieję, że minie. I że szybciej. My mieliśmy dwumiesięczną przerwę od fotelika podczas wakacji, i niewykluczone że Ida po prostu protestuje przed tym stylem podróżowania. Bo w pociągach i marszrutkach nie było jak jej i w co zapinać. Jeśli naprawdę będziemy zdesperowani, to zdecydujemy się na prochy, ale wolałabym tego uniknąć, żeby jej po prostu nie męczyć. Póki możemy wybieramy inne opcje.

      Jeśli chodzi o pociągi pisałam tu o podróżowaniu z dziećmi: http://podrozujacarodzina.pl/podrozowanie-z-dziecmi-pociagiem/

      Gdzie jedziecie?

      • Anna Czubak

        dzięki, właśnie zajrzałam. Wybieramy się z Warszawy do Krakowa i z powrotem. Może trudno uwierzyć, ale pociągiem nie jechaliśmy ponad 10 lat, z dziećmi w ogóle, a od tamtej pory sporo się zmieniło: pojawiły się wagony ‚bezprzedziałowe’ i nie bardzo wiem jak to ugryźć a do tego będziemy mieć sporo bagażu.

        • Na tej trasie masz przedziały dla rodzin z dziećmi. Super opcja, jechaliśmy nimi do 3city. Koniecznie zarezerwujcie tam miejsca.

  • Ja też wolę pociąg, tak przemieszczałam się całe życie z moimi rodzicami, teraz kiedy wyjeżdżam z nimi i Tosią również stawiamy na pociąg. Z mężem i dzieckiem wybór pada jednak na samochód, choć do Krakowa pojechaliśmy pociągiem i było świetnie!

  • Jakbym czytala o nas sprzed roku. Mlodszyxsybekcnigdy nie był fanem auta, ale w marcu 2017 zaczął się istny horror – nie wytrzymywał nawet 5 minut w aucie. Przesiedlismy się więc na dobre na komunikację miejską i pociągi i jesteśmy zachwyceni. Jechałam już sama z chłopcami kuszetkami do Kołobrzegu, do Olsztyna, regularnie jeździmy do podkrakowskiej Wieliczki do tężni solankowych, kilka razy byliśmy też w Warszawie. Młodszy też stopniowo wdluza czas tolerancji na fotelik, ale liczę się też niestety z tym, że odziedziczył po mnie ekstremalną postać choroby lokomocyjnej i dobrze w aucie poczuje sie jak sam zacznie prowadzić 🙂