Nasz przewodnik po Bornholmie.

Zbieram się, zbierałam i zapomniałam. Nie wspomniałam na blogu o tak ważnym temacie! Prawie równo rok temu podróżowałam z rocznym Sanią po Bornholmie i pisałam przewodnik po Bornholmie. Super, co? Książkę można już kupić na mieście, a tu wrzucam zdjęcia z wyprawy. Ada i Grze, jeszcze raz bardzo bardzo Wam dziękuję za pomoc logistyczną. ♥
przewodnik po Bornholmie

przewodnik po Bornholmie

Przewodnik po Bornholmie.

Ciężka i dobra to była praca! Przejechaliśmy wieleset kilometrów, płynęliśmy promem, przeszli mile na plaży i zjedliśmy ciężkie kilogramy śledzia.

przewodnik po Bornholmie
przewodnik po Bornholmie
przewodnik po Bornholmie
przewodnik po Bornholmie
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
Bornholm przewodnik
  • Wiele razy słyszałem, że jeżeli na Bornholm, to tylko na rowery. Z drugiej strony – uwielbiam roadtripy i jazdę samochodem. Jak sądzisz, co lepsze w tym przypadku. Warto się w ogóle tam na roadtrip pchać?

  • Bardziej bym poleciła chyba turystykę pieszą. Bornholm jest malutką wyspą i jeśli chcesz jeździć po niej samochodem to pół dnia Ci starczy na zobaczenie całej -) My wzięliśmy samochód, ale bardziej dla komfrotu podróży z rocznym dzieckiem. Nie używaliśmy go zbyt intensywnie.

  • Rower jest, morze jest, wędzarnie są.. A gdzie słynne kościółki? 🙂 Mała urocza wyspa, niemal wszystkim można ją szybko, wygodnie i kompleksowo zwiedzić.

  • Rotundy też oczywiście -) Tak, bardzo sobie cenię nie duże wyspy, które można dokładnie poznać.

  • Podróżowanie z dzieckiem jest dla mnie czymś bardzo naturalnym. Przecież chcemy pokazać dzieciom to co kochamy, pokazać nasze pasje. To największy kapitał jaki mogą dostać. A namiotowanie to już w ogóle, szkoła życia ♥

  • Świetne są takie rodzinne wypady rowerowe. Mój Marek jeździł z rodzicami od maleńkości i efekt jest taki, że rower jest nierozerwalną częścią jego życia. Jeździ w DH i innych bardziej ekstremalnych rowerowych formach. Jak to się mówi – czym skorupka za młodu nasiąknie.. 😉 A i wspólne podróżowanie też jest super, moi rodzie i rodzice Marka podróżowali z nami, a my teraz to kontynuujemy 🙂

  • ten post szalenie mi się podoba z dwóch powodów. Po pierwsze fajnie ukazałaś, jak mogą wyglądać pierwsze wakacje z dzieckiem i że nie trzeba go zabierać do kurortu, bo przecież pod namiotem na pewno coś mu się stanie. po drugie, świetnie uchwyciłaś klimat miejsca – w tym roku raczej na pewno nie uda mi się pojechać na Bornholm, ale w przyszłym czemu nie? a tak w ogóle co to za futurystyczny, drewniany budynek na jednym ze zdjęć? wygląda ekstra!

  • Dzięki! Ja jestem lobbystką, by dzieci w ogóle nie wiedziały co to all inclusive. Wakacje pod namiotem to wspaniała przygoda i piękna nauka obowiązków, współdziałania i odpowiedzialności. Budynek to nowy kompleks kanjpowo-rekreacyjny w Allinge. W ubieglym roku był jeszcze zamknięty. Ruszają od tego. Na pewno będzie tam świetnie!

  • Bardzo fajne zdjęcia!

  • Bornholm jest cudowny. Pomimo, że przed wyjazdem nie słyszałem żadnego złego słowa o tej wyspie, to po powrocie wiem dlaczego. To cudowna wyspa.

  • My również skusiliśmy się na Bornholm w zeszłym roku i jesteśmy pod niesamowitym wrażeniem tej wyspy.