Rynek Starego Miasta w Warszawie.

Rynek Starego Miasta w Warszawie ciągle jest czymś zastawiony. Szczęśliwie trafiłam na krótki moment, kiedy wypełnienie lodowiskowe było rozebrane, a ogródkowe jeszcze nie powstało. Więc są w miarę gołe zdjęcia. I jest naprawdę pięknie! Kolory, kamienice, bruk, klimat, słońce, po to jeździmy na wakacje. A i pod nosem mamy.

Rynek Starego Miasta

Rynek Starego Miasta.

Jak bardzo centra historyczne są teraz na uboczu życia mieszkańców, a pozostają jedynie turystycznymi atrakcjami. Kiedy mieszkałam na Kraje, z przyjemnością korzystałam z poczty w rynku właśnie po to, by móc w tą swoją codzienność wpleść w Stare Miasto. Rynek był pierwszym zalążkiem miasta Warszawy. Wąskie i ciasne kamienice mieściły kiedyś kramy. Kupy to było towarzystwo międzynarodowe – Włosi, Szkoci, Francuzi, Ormianie, Grecy, Niemcy. Czasem również i Polacy.

Rynek jak to rynek, nie tylko tu handlowano, ale też karano. Liczne były tu pożary, bo zabudowa na początku była rzecz jasna drewniana. Tylko te co w nich mieszkali książęta mazowieccy od początku były murowane. Pożary, odbudowy trwały, w 1564r. spisano kamienice, których doliczono się 39. Na środku stał ratusz. Kupcy nie tylko handlowali w kramach, ale też we wspólnej przestrzeni.

Każda strona rynku miała swoją nazwę, inna niż teraz Bok od Wisły nazywał się Wchodową lub Prawą (dziś Barssa – działacza mieszczańskiego z czasów sejmu czteroletniego), naprzeciwko Lewą (Kołłątaja – znane polskie szkiełko), od Nowego Miasta Miejską (Dekerta – prezydenta z czasów sejmu czteroletniego), a od św. Jana Czwartą lub Zamkową (Zakrzewskiego – prezydenta z czasów insurekcji kościuszkowskiej). We wszystkich domach musiano przyjmować gości – posłów i senatorów przybywających do Warszawy. Uciążliwe to musiało być wielce.

Konkret.

Rynek Starego Miasta w Warszawie jest prostokątny, o wymiarach 90x73m. Odchodzi z niego osiem ulic, po dwie z każdego rogu. Centrum życia był od przełomu XIII i XIV w. do końca XIX w. Przewinęły się przezeń wydarzenia historyczne – tu w 1764r. mieszczanie warszawscy witali nowego króla Stanisława Augusta. Stąd wyruszyła w 1789r. czarna procesja pod przewodnictwem prezydenta miasta Dekerta żądającego praw dla mieszczan. W czasie powstania kościuszkowskiego stracono na rynku zdrajców ojczyzny. W czasie zaborów zbierali się tu patrioci by protestować. Tu przemawiał do ludzi wątpliwej dobroci serca, a bardziej znany z marki aparatów foto FED. W 1915r. zlikwidowano targ na rynku, rok później nadano nowe nazwy stronom. Ratusz stał do 1817r.

We wrześniu 1939r. uszkodzone zostało kilka domów, podczas powstania hitlerowcy spalili i zburzyli wszystkie kamienice. Zachowały się jedynie gotyckie partery i wypalone frontony strony Dekerta. Rynek Starego Miasta odbudowano zaraz po wojnie, w latach 1949-53, odtwarzając architekturę XVII i XVIII w. Dziś  rynek Starego Miasta najpiękniejszy jest właśnie w tych krótkich chwilach pomiędzy zmianą dekoracji z zimowej na letnią i odwrotnie.

Rynek Starego Miasta

Rynek Starego Miasta

Rynek Starego Miasta

Rynek Starego Miasta

Co na środku.

Pomnik syrenki zdobiący cokół na fontannie na środku rynku Starego Miasta został wykonany przez Konstantego Hegla. Syrenka to wędrowniczka, zdobiła różne miejsca w Warszawie, początkowo była gdzie jest (od 1855 do 1928), potem trafiła do magazynu magistratu znajdującego się pod arkadami wiaduktu mostu Poniatowskiego. Rok później Syrenkę przeniesiono na teren klubu sportowego „Syrena” (ul. Solec 8). Pomnik ustawiono na wysokości wylotu ul. Zagórnej, na piaskowcowym postumencie wykonanym z pozostałości po soborze Aleksandra Newskiego z placu Saskiego (ładna recepcja).

Po licznych uszkodzeniach wojennych naprawiono ją i ustawiono w Centralnym Parku Kultury, w miejscu zniszczonej zabudowy Powiśla. Przybyli jej wtedy pionę chuligani. Po kolejnych renowacjach od 1972r. zdobiła Basztę Marszałkowską, gdzie również drażniła uczestników nocnych libacji. Znowu na pokuszenie ustawiono ją na murach obronnych, a w 1999r. wróciła na rynek Starego Miasta.

Rynek Starego Miasta

#starówkanapropsie

Jesteś z Warszawy? Przyjechałeś na w’end, tydzień, do pracy? Wychowałeś się tu? A może nie masz już pomysłu gdzie iść na spacer z dzieckiem? No tak. A jak często odwiedzasz Stare Miasto? Kojarzy Ci się z tłumem i hałasem? Jest nieciekawe? Ja bym powiedziała, że raczej niedocenione. Są takie dni i pory dnia, kiedy naprawdę jest pusto. A atrakcji na Starym i Nowym Mieście jest mnóstwo i to na każdą pogodę. Trzeba tylko wiedzieć gdzie kierować kroki. Ciekawi Cię to? Przeczytaj cykl moich postów o Warszawskiej Starówce. Napisałam już m.in. o Zamku Królewskim, zwierzętach na Starym i Nowym Mieście. Jeśli chcesz wiedzieć gdzie zjeść śniadanie zajrzyj tu. A spis placów zabaw dla dzieci jest tu.

  • Dawno tam nie zajrzałam, faktycznie, jakbym nieco zapomniała o tym miejscu. Może pojawi się okazja, aby to nadrobić. 🙂
    Bookendorfina

  • Emilia Wójcik

    Magda, tak opisujesz tę Warszawę, że nabrałam ochoty na jej zwiedzenie (bo nigdy nie byłam!). W czerwcu, zamiast z Pragi polecę do domu z Warszawy i zobaczę sobie chociaż kawalątek stolicy 🙂

  • A czy zwiedzającym nie przeszkadza informacja, że wszystko co widzą, jest tylko rekonstrukcją?

    • Mi zupełnie. Wiele miast które zostały doświadczone przez wojnę zostały odbudowane. Według mnie lepiej, niżby na miejscu Starówki miał stanąć pałac Ceausescu.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Dla mnie Rynek krakowski nie ma w sobie równych – a za Warszawą mówiąc zupełnie szczerze nie przepadam i jakoś trudno mi zdobyć się na sympatię dla tego miasta.

  • Aż zatęskniłam! 5 całych lat spędziłam w Warszawie 🙂