Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego.

Parę dni temu zupełnie przypadkiem sprawdziłam pocztę, tylko dlatego, że w recepcji budynku były mikołajki, więc siłą rzeczy, znalazłam się przy skrzynce. Znalazłam tam awizo. Byłam przekonana, że to travelbook europejski który zamówiłam dla Sani. Sasza uznał, iż „ten Mikołaj jest jakiś nieciekawy”, przenieśliśmy się do kawiarni, by osłodzić sobie kiepską imprezę. W domu szukałam skrawka papieru zostawionego przez listonosza, który gdzieś się zawieruszył. Zupełnie o nim zapomniałam. Kolejnego dnia wpadłam na kawę do naszej osiedlowej „dripowni” i Monika (♥) zza baru dała mi awizo, które znalazła dzień wcześniej. Po kolejnej dobie wreszcie dotarłam na pocztę, gdzie przede mną było pierdyliard petentów i jakimś cudem pani w okienku przywołała mnie,  kiedy już miałam wychodzić, bo ja „z wózkiem”. No i wtedy się okazało, że to wcale nie Unia Europejska do mnie śle się!

Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego

Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego – mój przewodnik już jest!

Kiedy rozpakowałam kopertę ogarnął mnie mega wzrusz. Pierwszy raz w życiu popłakałam się na poczcie (choć kiedyś stałam w kolejce półtorej godziny i okazało się, że nie mam gotówki, też byłam bliska łez). Przewodnik Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego skończyłam pisać na początku roku, prace redakcyjne i łamanie bardzo długo trwały. Kiedy w czerwcu dowiedziałam się o tym, że moja ukochana babcia ma raka trzustki w zaawansowanym stadium zależało mi na trzech rzeczach. Po pierwsze by długo nie cierpiała, po drugie, by zdążyła poznać Idę, po trzecie bym mogła jej podarować przewodnik. Ida jest wcześniakiem, jestem pewna, że pośpieszyła się o sześć tygodni, by babcia mogła jej położyć na głowię rękę. Bym mogła zadzwonić do babci o świcie i powiedzieć, że przed północą jej jedyna, najukochańsza wnuczka urodziła zdrową dziewczynkę. Babcia nie cierpiała długo, odeszła na początku września, pogrzeb był w dniu, na który miałam wyznaczony termin porodu. Miniony rok był jednocześnie najlepszym (bo każdy kolejny rok z moim mężem i dziećmi jest lepszy, ciekawszy i bardziej spełniający mnie) i najgorszym w moim życiu (bo jak można żyć bez babci Hani? Przecież jeszcze w sierpniu mówiła, że na odpust Świętego Rocha za rok pojedziemy razem).

Przewodnika Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego się nie doczekała. Pozostaje mieć nadzieję, że nie muszę do niej dzwonić, by się podzielić, i że to ona podsunęła pocztową karteczkę Monice. Chociaż jeśli ktoś ma telefon do nieba, to poproszę.

Co czuję.

Mimo tego kontekstu jestem ogromnie szczęśliwa, że przewodnik się ukazał. Włożyłam mnóstwo pracy, by wyczerpać temat księdza, biskupa i Prymasa na Ziemi Lubelskiej. Kiedy podliczyłam okazało się, że skontaktowałam się z ponad stu czterdziestoma księżmi, by poszerzyć horyzont wiedzy. Przeczytałam milion książek, artykułów i wspomnień. Przekartkowałam dwadzieścia osiem numerów „Wiadomości Diecezjalnych Lubelskich” z lat 1946-1949, którym w większości musiałam rozcinać strony, bo jeszcze nikt wcześniej ich treści nie zgłębiał. Robiłam to wszystko z Idką pod sercem, weszłam w cudowny rytm pracy z dziećmi, w którym jestem do dziś, w lipcu rozpoczęłam pracę nad kolejnym przewodniem, dla Bezdroży, z którymi kroi mi się współpraca na dłużej. I wiecie co? Nie mogę się doczekać kolejnego zlecenia! Rozpiera mnie chęć bycia najlepszą żoną, matką, aktywną, nie narzekającą i świetnie zorganizowaną. A kiedy pojawią się na świecie moje wnuki i wnuczki, będę wiedziała jak je kochać i nauczyć życia.

Śladami Księdza Stefana Wyszyńskiego.

  • Dzięki. Bardzo.

  • Dzięki. No piszę jak jest. W życiu się nie spodziewałam, że taki kawał szczęścia mi przypadnie w udziale .-)

  • Gratuluję przewodnika, włożyłaś w niego niezły kawałek serca! Przepięknie piszesz o swojej rodzinie – o dzieciach i mężu. Szczęście prywatne robi się teraz jak na lekarstwo!

  • Bardzo wzruszająca ta Twoja historia (aż mi się łezka w oku zakręciła). Gratuluję sukcesu i poświęcenia w drodze do niego. Myślę, że było warto. Życzę jeszcze więcej świetnych pomysłów i udanej współpracy 🙂 Pozdrawiam, A.

  • Przede wszystkim gratulacje! Bardzo lubię przewodniki Bezdroży i zapewne Twoje dzieło również przypadłoby mi do gustu. Bardzo pozytywny ten wpis, mimo, że ten rok, jak sama piszesz, nie był dla Ciebie łatwy. Życzę powodzenia w realizacji wszystkich planów. Pozdrawiam!

  • Dzięki i również pozdrawiam!