iej ambasady w Warszawie, ku chwale prawdy!

O skandynawskim wychowaniu.

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie chciałby mieć dzikich dzieci, wielkiej odwagi, by trwać przy nich na co dzień, wyruszać zawsze o świcie na dwór, kogo nie gonią chęci by godzinami w styczniu tarzać się po kałużach (pod warunkiem, że nie są zamarznięte) i by jadać obiady…