Krym: wina i góry nad morzem.

Krym. Spędziłam tu trzy lipce i kawałek jednego marca. Było tak jak lubię najbardziej, czyli trochę stacjonarnie, trochę w drodze. Za każdym razem 60% czasu spędziłam w jednym miejscu (dwa razy w Bałakławie, raz w Sewastopolu, raz, w marcu, w Ałuszcie), pozostałe 40% jeździłam, odwiedzałam,…