Ecrins • Zachodni kraniec Alp.

Dziesięć dni na pograniczu szwajcarsko-francuskim, pierwsze górskie liźnięcie czegoś więcej niż Tatry. Trzy parodniowe wycieczki w góry z Genewy (Jura, Ecrins, Chamonix) i wielka miłość. Właśnie w Ecrins. Najbardziej zachodnim skrawkiem masywu Alp. I choć na najwyższy Barre des Ecrins nie podchodziliśmy, a po prostu niezobowiązująco spacerowaliśmy po tych najpiękniejszych widokach, to polecić ten francuski park narodowy trzeba. Bo jeden pospaceruje z dziećmi po dolinach, a drugi zdobędzie szczyty i przełęcze.

Park Narodowy Ecrins znajduje się w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże. Najwyższy szczyt (Barre) ma 4102 m, inne mu dorównują.

Ecrins nie tak wysoko.

Pogoda nie wybiera. Kiedy przyjechaliśmy późnym popołudniu autostopem do bram parku był szarobury zmierzch. Rozbicie namiotu gdzieś nad potokiem, w rzadkim lesie, w lekkim oddaleniu od domostw przyspieszył rzęsisty deszcz. Porankiem aura pozwoliła nam zjeść owsiankę we względnej suchości, a kiedy wkroczyliśmy na ścieżkę rozpadało się na dobre. Do schroniska, trochę odpowiednika polskiej Strążyskiej doszliśmy w całkowitym osamotnieniu. Była pierwsza połowa września, a turystów ani śladu. Suszyliśmy skarpety w jadalni, zjedliśmy co mieliśmy, obsługa nie była zbyt zaangażowana, no bo w co, skoro byliśmy jedynymi gośćmi.

Z lekkim poczuciem bezsensu wyprawy poszliśmy spać, a rano, gdy wyjrzałam przez okno, wiedziałam, że przynajmniej odrobinę dobrze będzie.

Ecrins
Będzie dobrze?

Poszliśmy w górę. Z każdym kwadransem mogliśmy zdjąć kolejne warstwy ubrań, a słońce chowało się za chmurami coraz rzadziej. Dotarliśmy do beczki-szaletu na ponad trzech tysiącach. Krótki odpoczynek, i bez plecaków zdobycie w czasie złotej godziny szczytu nad nami, z piękną perspektywą na to co tego dnia przeszliśmy.

Ecrins
Idziemy w stronę śniegu.

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Szalet był szalenie klimatyczny. W księżycowym krajobrazie, z pięknymi malowanymi łóżkami. W pełni wyposażona kuchnia do dyspozycji, ujście wody niedaleko, toaleta – sławojka. Ponieważ było (tuż) po sezonie, za ten nocleg nie płaciliśmy nic.

Ecrins
Widzicie szalet?

Ecrins

Ecrins

Kolejnego dnia pogoda wspaniale dopisywała – piekło aż miło od rana, do tego do przejścia był lodowiec i kominowana przełęcz. Weszliśmy w rakach po śniegu od tej „łagodnej” strony. Zejście to była (dla mnie) czarna rozpacz. Łańcuchy, pionowa skała w dół, osuwające się kamienie. Ale krok po kroku jakoś poszło. Potem dolina prawie tatrzańska. Ścieżka ze stopniowymi spadkami.

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins

Ecrins
Doliny wyjścia.

Ostatni nocleg na dziko, nad rzeką, ale ze sklepem nie daleko. Kto by sobie odmówił?

Ecrins

Do zobaczenia Ecrins!

Ecrins

Zobacz rownież:

  • Przepięknie, cudownie, jak bardzo bliskie mojemu sercu krajobrazy, fantastycznie będzie znów się tam pojawić. 🙂