Komary – jedna z wielu plag 2020

Rok 2020 jest obfity w wiele nieszczęść, a komary są jedną z nich. Pojawiają się nagle, blisko zachodu słońca, jakby obudzone z głębokiego snu. Pewnego idealnego sobotniego popołudnia brodziłam bosymi stopami po Wiśle, na ukochanej dzikiej plaży parę kilometrów za Warszawą. Dogasał grill, po cukiniach i karkówce nie było już śladu, złote promienie słońca nie prażyły, a jedynie delikatnie dopieszczały ten miły dzień. I nagle stałam się rzymskim niewolnikiem na arenie. Jakby ktoś wypuścił z klatki dzikie bestie. Obsiadło mnie kilkadziesiąt owadów, szybkie zgarnięcie piknikowego sprzętu do pojemnych toreb Ikei i ucieczka do samochodu. I zanim dojechałam do domu, naliczyłam kilkanaście bąbli na skórze.

Komary

Komary – nasza zmora

Swego czasu robiłam fantastyczny projekt z Modą na Mazowsze o Kampinosie. Przemierzałam szlaki, badałam historię geologiczną i antropologiczną nasze stołecznej Puszczy. Fascynowało mnie, jak ona się uchowała. Czemu jedynie budnicy i Olendrzy odważyli się tu mieszkać, ale też nie na stałe. Odpowiedź w źródłach była jedna – KOMARY. Skutecznie zniechęciły ludzkość, do aneksji pradawnego lasu. Ja również nie bywam w najbliższym Warszawie parku narodowym od czerwca do września. Po prostu nie da się iść, ewentualnie można przejechać z maksymalną prędkością na rowerze. 

Nienawidzimy ich i pewnie gdyby można było wybrać eksterminację jakiegoś gatunku, na pierwszy rzut poszłyby komary i kleszcze. Czy słusznie?

Czemu nie lubimy

Komary mają w swojej kartotece więcej ofiar niż najgroźniejsze drapieżniki. Powiedzmy, że te nasze, polskie komary nie są aż tak uciążliwe. Nie przenoszą malarii, która odpowiada za śmierć miliona ludzi rocznie. Ich koledzy ze świata grają również żółtą febrą, dengą i wirusem Zika. Są obywatelami naszej planety od przynajmniej 200 milionów lat, tak datujemy najstarsze skamieliny i żywice bursztynu w którym znaleziono lubujące się słodkiej krwi bestie. Żyją właściwie na całym świecie, od Arktyki, po strefę podzwrotnikową, jest ich ponad 3500 gatunków.

Komary latają wolniej od innych owadów, a im są pełniejsze, tym z większym trudem się przemieszczają. Większość z nich żywi się nektarem, a ludzka krew potrzebna jest komarzycom do rozmnażania się, panowie są całkowicie niegroźni. Najchętniej podlatują do spoconych od upału młodych mężczyzn, kobiety w trakcie owulacji, u których poprzez pot wydzielają się feromony, oraz ciężarne w trzecim trymestrze ciąży. 

Czy warto z nimi żyć?

Czy te szkodniki robią coś dobrego? Tak! Są pożywieniem dla wielu innych gatunków, doskonale filtrują wodę, a nawet wyznaczają w tundrze szlaki pasterskie reniferów karibu. Larwy komarów dorastające w wodzie, są wartościowym pokarmem dla ryb, żab i niektórych ptaków. 

Mają również swoją rolę w medycynie – naukowcy wykorzystali konstrukcję ssawki, którą komary przekłuwają skórę, by napić się krwi, do stworzenia lepszej igły do iniekcji podskórnych oraz do budowy prowadnic, dzięki którym do mózgu można wszczepiać elektrody stymulujące jego obszary, co wykorzystuje się na przykład w leczeniu choroby Parkinsona. Enzymy, które komar złośliwie nam wstrzykuje, zmniejszają krzepliwość krwi. Badacze pracują nad nowym lekiem przeciwzakrzepowym, co ułatwiłoby leczenie chorób układu sercowo-naczyniowego.   

Dla naszego klimatu komary nie są dużym zagrożeniem, niosą jedynie ogromny dyskomfort i są uciążliwe. Zagrożeniem dla nas są zmiany klimatyczne. Człowiek zdominował środowisko przyrodnicze, przyspieszając zachodzące w nim procesy. Dziś komar tygrysi jest dla nas odległą ciekawostką przyrodniczą, ale za 15 lat, jeśli klimat Europy zbliży się do azjatyckiego, gdzie ten gatunek żyje obecnie, to rzeczywiście będzie czego się bać.

Bite Away – nasz sposób na łagodzenie skutków ukąszeń

Naszej Podróżującej Rodziny komary nie zatrzymują w domu. Stosujemy różne metody ochrony – od odzieży antibite, przez psikanie się preparatami, odpowiednie zakrywanie ciała i łagodzenie skutków ukąszeń.

Artykuł ten powstał we współpracy z Bite Away, sprytnym przyrządem do leczenia objawowego po użądleniu lub ukąszeniu przez owady. Jest to całkowicie bezpieczny aparat, trochę większy niż długopis, na baterie, którego ceramiczna powierzchnia kontaktowa nagrzewa się do temperatury 51 stopni Celsjusza i przynosi natychmiastową ulgę. Tu leczymy nie preparatami chemicznymi, a skoncentrowanym ciepłem. Można stosować u dzieci, dorosłych, ciężarnych i karmiących piersią. Samodzielnie po osiągnięciu ogaru życiowego, producent sugeruje 12 lat. Przekazane ciepło daje uczucie ulgi w swędzeniu i powoduje zmniejszenie uczucia bólu.     

Dla nas nowa jakość współżycia z komarami!

komary
komary
komary


Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: