Koniec

To jest koniec „podrozujacarodzina.pl”.

Dokonało się. To była wspaniała przygoda, dzięki której zwiedziłam tysiące fantastycznych miejsc, ale przede wszystkim poznałam setki przedobrych ludzi, kilkadziesiąt z tych znajomosci przeniosło się na życie offline. A z kilku nawiązały się całkiem bliskie relacje.

Nasze życie składa się z etapów. Ja od dawna czuję przesyt w temacie blogów podróżniczych i nie widzę wśród nich już dla siebie miejsca. Przede wszystkim, osiągnęłam w temacie wszystko co chciałam. Zrobiłam parę rzeczy takich, że jak o nich myślę, to wciąż mam ciary (przejście z dziećmi zimą wybrzeża województwa pomorskiego, dwumiesięczne szlajanie się po Mołdawii z czteroletnim Sanią i roczną Idą, tygodniowy spacer po Wdzydzkim Parku). Napisałam trzy książki, wiele artykułów, brałam udział w konkursach i konferencjach, byłam w radiu i telewizji, było mega! I wciąż zachowałam super zaangażowaną, ale kameralną społeczność, bez problemów i dram wielkozasięgowych blogerów.

Nigdy nie budowałam kontentu na sensacji. Było dokładnie tak jak chciałam! Podziwiam ludzi, którzy po paru latach wciąż mają na siebie pomysł i energię do działania! I kibicuję!

Blog dał mi wiele, ale również wiele mi zabrał. Przede wszystkim pasja podróży stała się obowiązkiem. Przestałam jeździć tam gdzie chciałam. Zaczęłam wybierać destynacje pod klikalność na blogu. Przy wschodach słońca nie miałam kubka kawy w ręku, a aparat fotograficzny. Kiedy zaczęłam tracić dużo istotniejsze sprawy, obudziłam się. Choć świadomość to dopiero pierwszy krok do dłuższej naprawy siebie.

Dziękuję Wam wszystkim za to, że byliście aktywną częścią tego co robiłam. Nie będę publikować nowych treści, ale nie będę też niczego usuwać. Nie obiecuję natomiast, że będę przedłużać domenę blogową, bo to dużo hajsu jest, więc buszujcie, róbcie screeny i sobie zapisujcie co was tam kręci. .Chciałabym odzyskać apetyt na świat, za jakiś czas publikować teksty dziennikarskie u wydawców – w gazetach, portalach, może grubszych publikacjach. Na razie na pewno co tydzień będę pisać dla Gazeta Żoliborza, to się nie zmienia, więc zapraszam tam! Jestem otwarta, jeśli macie propozycje, pomysły – piszcie (jak domena wygaśnie to magdalena@podrozujacarodzina.pl też), więc: halotumagdalena@gmail.com

Na pewno nie przestanę podróżować, bo to mi karmi duszę, ani pisać, bo wiem, że to mój talent. A talenty się docenia i pielęgnuje. Jak wszystko co ważne w życiu. Tylko to będzie po prostu gdzie indziej, nie tu.

Dziękuję za uwagę!

Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: