Biblioteczka • „Marek i czaszka jaguara”.

Nie jesteśmy klasycznymi nomadami. Podróżujemy, ale mamy „bazę” w postaci domu, w którym wszystko się mieści. Możemy więc być totalnymi tradycjonalistami jeśli chodzi o sposób czytania książek. Eduard czasem coś łyknie na tablecie, ale ja – nigdy w życiu. Książka musi pachnięć, mieć fakturę, strony. W książce trzeba móc zakreślić coś ołówkiem, zanotować na marginesie wykrzyknik. Tą naszą miłość wpajamy dzieciom. Sania ma cztery lata i na koncie już większość książek Astrid Lindgren, wszystkie części Muminków, czy Baltazara Gąbkę. Jednym z pierwszych słów jakie powiedział, było „czytaj”. Szczęśliwie więc możemy go rozpieszczać kolejnymi wolumenami pięknie wydanych dzieł. Kiedy kurier przyniósł paczkę, w której krył się egzemplarz książki „Marek i czaszka jaguara” od razu zwróciłam uwagę na dobrą jakość – twardą oprawę, mocne szycie i przyjemną dla oka czcionkę. Sanię zaintrygował chłopiec z okładki i mapy na wewnętrznej okładce.

Marek i czaszka jaguara

„Marek i czaszka jaguara”.

Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Ja najchętniej czytam reportaże i książki podróżnicze, Sasza uwielbia książki przyrodnicze, osadzone w różnych egzotycznych miejscach na świecie. Nic więc dziwnego, że jak tylko usłyszał, że rzecz jest o chłopcu, który wyjechał na wakacje do Meksyku, natychmiast chciał rozpocząć lekturę. Autorami książki są Marek Kamiński (tak, TEN! Polarnik i podróżnik, z doskonałym, jak się okazuje zmysłem pisarskim) i Katarzyna Stachowicz-Gacek (pisarka, autorka kryminałów i nawet scenariusza filmowego, matka trójki dzieci). Teraz już wiem, że miks smykałki podróżniczej i spraw sensacyjnych może dać fascynujący efekt.

Marek, to dorastający syn i świeżo upieczony brat z Trójmiasta. Mnóstwo w nim frustracji i problemów wczesnego wieku nastoletniego. Wszystko się obraca przeciwko niemu, i z wymarzonych wakacji z tatą pod hasłami „zwiedzanie, hotele i superżarełko” zrobiło się coś z goła innego. Choć właściwie zwiedzanie i superżarełko by się zgadzało. Tylko tata został w Gdańsku. Zamiast rodziciela medytujący wujek o ksywie Orinoko, z misją oddania magicznego przedmiotu starożytnemu plemieniu (jakże bliższy nam, niż nielubiący podróży rodzice głównego bohatera). Wszystko zaczyna się dość normalnie, ale z każdą stroną sprawa się robi coraz magiczna, niesamowita i… kryminalna.

Miejscem akcji jest Meksyk i bardzo się to czuje, doskonale jest opisane miejsce, klimat, kultura, kuchnia i zwyczaje.

Spodobał mi się język, przystępny dla dzieci, ale nie żenujący dla rodziców. Są tu „spoko ziomki”, ale w stonowany sposób, wszyscy odzywają się do siebie z szacunkiem. Doskonale rozpracowane emocje niezadowolonego ze wszystkiego nastolatka i miła przemiana, która jest prawdziwa.

„Marek i czaszka jaguara” to książka wydana przez wydawnictwo Znak Emotikon. W sprzedaży od 27.09.

Marek i czaszka jaguara

Zobacz rownież:

  • Magdalena Chojnacka

    Fajnie, że zaszczepiliście u dzieci czytanie i to tradycyjnych książek 🙂

  • Mój Oli jeszcze za mały na takie lektury, ale zapisujemy na przyszłość!;)

  • Paulina

    Takie książki i uczą i dodatkowo dają dużo radości 😀

  • Karolina Ostrowska

    To już druga recenzja tej książki, którą przeczytałam 😀 To chyba znak, że powinnam przeczytać 🙂

  • Justyna Kędzia

    Brzmi bardzo ciekawie 🙂

  • Już myślałem, że to reaktywacja serii podróżniczej o przygodach Tomka 🙂 [Tomek w krainie kangurów, na tropach Yeti itd.]

    Zaskoczył mnie jej autor :)) Bo przecież nie każdy podróżnik musi mieć żyłkę do pisania 🙂