Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu.

Krynica Morska. Brzmi strasznie? Jak smażona ryba w starym oleju, milion szmat reklamowych i stragany z pamiątkami po Janie Pawle II? Pisałam o tym tu. Jednak Mierzeja Wiślana ma w sobie coś, co nas przyciąga i nam się podoba. Teren po za miejscowościami. Prawdopodobnie już nigdy w życiu nie zdecyduję się, by przyjechać tu w lipcu lub sierpniu, ale reszta roku brzmi dobrze. Z dziećmi dobrze jest wypaść nad morze. Z resztą nie tylko z dziećmi. Ja również kocham szum morza, skrzekot mew, a wydmy to, w przeciwieństwie do miejskich kuwet w których pasą się dzieci, dokładnie ta forma piasku, która odpowiada mi najbardziej. Więc w tym roku znów byliśmy. No i będziemy jeszcze wracać. Sania był oczarowany, Ida za mała by ogarnąć, ale jest jeden wielki plus podróżowania z noworodkiem – większość czasu śpi, można więc zamotać w nosidło i poświęcić czas starszakowi, który nawet jeśli jest twardzielem i opowiada ciągle jak bardzo kocha siostrę, to właśnie teraz potrzebuje nas bardziej niż kiedykolwiek.
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu

Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu.

Wybraliśmy parę miejsc, do których wręcz trzeba się wybrać, bo nasza zasada pobytu w Krynicy jest prosta – mieszkamy w mieszkaniu z kuchnią, jedzenie przywozimy ze sobą (sklepy są słabo tu zaopatrzone, kupujemy jedynie ryby w porcie), nie spacerujemy po mieście (no chyba, że jest się tu pierwszy raz w życiu i bardzo się chce obejrzeć piękne stare wille lub wdrapać się na latarnię morską).
Więc:

Granica z Rosją.

Oczywiście to jest nasz numer jeden. Kochamy pogranicza, i to chyba bardzo się udzieliło Saszce, bo wyprawa na „dziki wschód” bardzo go fascynowała. Zaparkowaliśmy samochód w Piaskach pod kościołem (jakoś zawsze nam się wydaje to najlepszym wyborem – na oku świata i jeśli tylko to nie niedziela to miejsce gwarantowane) i ruszyliśmy lasem na plażę. Wzdłuż linii brzegowej szliśmy ok. 5 km, zajęło nam to tempem trzylatka trochę ponad godzinę. Oczywiście ta granica to prowizorka. Czytałam gdzieś o żołnierzach chodzących z karabinami wzdłuż siatki, ale szczerze? Po rosyjskiej stronie nawet nie ma śladów stóp. Plaża jest nietknięta. Piękna. Wiadomo, że Rosjanie mają parę kilometrów bazę wojskową, ale w Bałtyjsku toczy się normalne życie. Zorganizowaliśmy sobie piknik z widokiem na Rosję, do samochodu wróciliśmy leśną drogą – dla urozmaicenia i bo tak łatwiej, a Sania już trochę był zmęczony.
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu

Szara Wydma.

Czyli moje ulubione polskie wejście na plażę. Znajduje się tuż przed wjazdem do Piasków. Powstała na terenie pasa przeciwpożarowego, dość stromo opada w kierunku Zalewu. Tych wydm było kiedyś więcej, ale zostały wchłonięte przez rozwijającą się infrastrukturę, najbardziej przez rozwój miast. Spacer nad morze zajmuje nie więcej niż pół godziny (czas liczony razem ze zbieraniem szyszek dla wszystkich dzieci z przedszkola, tylko tych ładnych, nie deptanych).
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu

Wielbłądzi Garb.

Tuż za Krynicą. Niestety ulubione miejsce pielgrzymek turystycznych z KM. Niestety, bo mnóstwo tam chusteczek, bynajmniej nie użytych do wytarcia nosa. Można to wykorzystać jako dobry motyw tłumaczenia dziecku czemu nie należy załatwiać się pod każdym krzaczkiem. Wielbłądzi Garb jest najwyższą wydmą na Mierzei Wiślanej, ma 56 m wysokości. Na szczycie jest drewniana dominanta. Koniecznie zejdzie na drugą stronę, nad Zalew – choć to krótka wycieczka, jest dziko, uroczo i wieje trochę Estonią.
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu

Plaża w Piaskach.

Jeśli na plażę to do Piasków. Tu uciekają wszystkie mewy z Krynicy. Stoją kutry, beczki, pracują rybacy. Można zagadać, można wytłumaczyć dziecku jak się łowi ryby, o której panowie muszą wstać, jak się zarzuca sieci, trzy godziny z głowy! A dojście na plażę jest super – jeśli nie spotkacie dzików, to na pewno je usłyszycie. Ale spokojnie, one będą się Was bały bardziej niż wy ich, lub po prostu Was oleją 😉
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu

Zakupy u rybaków.

Pamiętajmy, że dzieci cieszą proste sprawy. Sania uwielbia robić zakupy, chodzić na targ, być częstowany przez sprzedawców smakołykami. W Krynicy jedyne zakupy robimy nad Zalewem, w porcie rybackim za hotelem Kahlberg.
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
Na Mierzeję z dziećmi we wrześniu
A czy wy uważacie, że warto wybrać się na Mierzeję z dziećmi we wrześniu?
Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: