Remont kuchni, etap 1 – to co mogłam, zrobiłam sama

Mija równo rok, odkąd zamieszkałam z dziećmi w moim panieńskim mieszkaniu. To dwa pokoje, niespełna 50 metrów kwadratowych. Stara kamienica, wysokie piętra, epicki widok z okna na korony drzew i Warszawę. Gdy w niezbyt miłej atmosferze organizowałam dla siebie i dzieci nowe życie, finansowo i psychicznie stać było jedynie na odmalowanie ścian i przebudowę prysznica, który był źle skonstruowany. Na remont kuchni czekałam długo, choć wiedziałam, że jest nieunikniony.

remont kuchni

Stare, ale jare

Gdy kupowałam to moje wymarzone mieszkanie, mało osób podzielało towarzyszący mi entuzjazm. Babcia nie mogła zrozumieć jak mogę mieszkać przy Cytadeli, skoro tu wieszali ludzi. Mama nie mogła odżałować braku windy i garażu podziemnego, a mój brat do dziś uważa, że Bronx w Nowym Jorku jest bezpieczniejszy od mojej okolicy. Dla mnie jednak to miejsce nie ma wad. Lokalizacja jest doskonała – mieszkam w parku, nad Wisłą, przy stacji metra. W mieszkaniu jest przedwojenny parkiet, ściany zakolami zachodzą do okien, jest kominek. Pokoje są duże i kwadratowe.

remont kuchni
Stare

W tym mieszkaniu mogę pracować i odpoczywać. To mieszkanie uratowało mnie – mogłam podjąć decyzję, że kończę nieudane małżeństwo i mogłam wykonać ruch, który był dla mnie komfortowy – znaleźć się na swoim, choć nie miałam oszczędności, od razu mogłam być niezależna. Choć ogromny wsparcia jakie otrzymałam od bliskich przez ostatni rok nie jestem w stanie przeliczyć.

remont kuchni

Ale do brzegu. Gdy 15 lat temu kupowałam mieszkanie, kuchnia była świeżo zrobiona. Brzydka, ale nowa, więc właściwie jej nie ruszyłam. Trzy odcienie żółci na kafelkach, drewniane szafki (z żółtym połyskiem) i fantazja byłych lokatorów – żółte ściany przytłaczały mnie przez ostatni rok. Pierwszy pomysł był dość prosty – skuć do zera i zrobić od nowa. Czemu nie?

  1. Takie działania kosztują. Musiałabym wyłożyć przynajmniej 20 000 zł. Przeliczam to na miesięczna wakacje na Cykladach. W lipcu 2021.
  2. Remont kuchni trwa, w tym czasie nie ma gdzie gotować, spać (kuchnia jest połączona z dużym pokojem), jak żyć.
  3. Kafelki były naprawdę porządne i w dobrym stanie. Brzydkie, to fakt, ale krzyczące o śmietnik. Weszła mi więc ekologia i rozsądek – wyprodukowałam bezsensowną górę śmieci.

Remont kuchni – plan

Bardzo szybko się okazało, iż tanim kosztem mogę sama zrobić wiele, ale niestety nie wszystko. Generalnie mam taki charakter, że od pomysłu do realizacji nie dzieli mnie nic. Myślę i robię. Najpierw pomalowałam ściany na biało (zwykłą farbą przeznaczoną do kuchni i łazienek, która odrobinę lepiej wchodzi w interakcję z wilgocią). Następnie zajęłam się kafelkami na ścianie, które najbardziej mnie kuły. Tu wybrałam farbę Luxens. Moje doświadczenia są dobre, aczkolwiek dopiero po drugim malowaniu efekt mnie uspokoił. Farba długo schnie – pierwsza warstwa 12 godzin, druga pełną dobę. Jestem zadowolona.

remont kuchni

Na kolejny front poszły kafelki przy oknie oraz szafki. Płytki przemalowałam na taki głęboki kobalt, nazwany przy producenta farby kolorem borówkowym. Tym razem wybrałam farbę Syntilor, do różnych powierzchni (glazura, drewno, blaty). Już po pierwszym malowaniu krycie było pełne, drugie dopełniło genialnego efektu. Szybciej schła, już po dwóch godzinach nałożyłam kolejną warstwę. Szafki miały być szare, ale przy regale w ulubionym markecie budowlanym zobaczyłam kolor szałwiowy, pomyślałam o tym jak lubię zapach szałwii na greckich łąkach w maju no i szafki są szałwiowe. 🙂

remont kuchni
remont kuchni

Zanim je pomalowałam zakitowałam dziury po uchwytach – po najważniejszym i ulubionym elementem metamorfozy kuchni były gałki do szafek! Gdy trafiłam na stronę regałki zrozumiałam jak ważny jest detal. Można pomieszczenie przygotować totalnie niepretensjonalnie i klasycznie, ale wystarczy wybrać odpowiednie szczegóły by nadać niepowtarzalny charakter wnętrzu. I właśnie gałki i uchwyty do szafek są idealnym motywem. Ja nie byłam w stanie się zdecydować na jeden wzór, też nie należę do specjalnie uporządkowanych osób. Wybrałam więc 10 gałek i dwa uchwyty różne, ale pasujące (w miarę) do siebie.

remont kuchni
remont kuchni
remont kuchni
remont kuchni

Kolejnym etapem będzie wymiana blatów, zlewu i baterii. Ale to już grubszy hajs i ekipa, więc odpycham to na razie w myślach.

Samodzielny remont kuchni

Nie uważam, by to było coś super skomplikowanego odnowić w tej formie pomieszczenie. Na całość materiałów wydałam około 400 zł i poświęciłam dwa dni.

Co potrzeba kupić by pomalować ściany:

  1. farbę
  2. wałek i trzymak na wałek, ja najbardziej lubię wałki włochate do malowanie ścian, a nie gąbki
  3. kij do malowania sufitu
  4. tackę do farby
  5. pędzel do rogów i detali
  6. papierowa taśma
  7. folia zabezpieczająca
  8. rękawiczki

By pomalować kafelki potrzeba wszystko co wyżej, jednak w przypadku płytek lepiej mi się sprawdzał wałek z gąbką.

Szafki malujemy jak kafelki.

Do montażu gałek przydała mi się wkrętarko-wiertarka – musiałam odrobinę poszerzyć dziury i również dokręcenie śrub w uchwytach poszło sprawniej.

Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: