Sania ma aparat • Beskid Niski oczami trzylatka.

To była doskonała decyzja. Sania ma aparat! Od początku nasz syn przejawiał zainteresowanie fotografią, w końcu ja robię zdjęcia ciągle. Kiedy jego pasja niezdrowo skupiło się na mojej lustrzance, postanowiłam rozpocząć tą przygodę. Nigdy nie byłam fanką zabawkowych aparatów, które tylko udają, że pstrykają. Wiedziałam, że dam swoim dzieciom szybko do ręki i oka prawdziwy sprzęt.

Sania ma aparat

Sania ma aparat, ale jaki.

Mógłby to być ajfon albo małpka cyfrowa. Ale pomyślałam, że najlepiej, jak od razu wytłumaczę mu jak to wszystko funkcjonuję, opowiem o swoich początkach z fotografią. Padło więc na analogowy. Uznałam, że najlepszy będzie olympus mju. Doskonała małpa z lat 90tych. Robi naprawdę dobre zdjęcia, łatwo złapać ostrość, szybko się otwiera. Jedynie ciężko wyłączyć na stałe flesza, więc niektóre zdjęcia są dziwnie doświetlone. Analog jest też dla nas idealną opcją, bo Sania jest z tych „wykluczonych cyfrowo”. Nie mamy telewizora, nie oglądamy bajek. Nie mamy hałasujących zabawek (grające tak). Więc Sania ma aparat. Analogowy. No i mamy Beskid Niski oczami trzylatka.

Jakie są zalety.

Dla mnie pierwsza i podstawowa – wreszcie mamy zdjęcia rodzinne! Ból większości fotografów – nie ma ich na zdjęciach, bo zawsze je robią. Jest to też dokonały motywator, jeśli entuzjazm w maszerowaniu opada – obietnica dobrego kadru była dla Sani petardą. Ważne też dla mnie było, by nie pstrykał miliona zdjęć, tylko by od początku rozumiał ideę 36 klatek. I cierpliwość! Doskonały materiał na ćwiczenie. Zaletą jest również radość z wakacji parę dni po powrocie. No bo nie od razu się wybraliśmy do centrum, gdzie w labie jest najświeższa chemia w Warszawie.

Efekty?

Świat z perspektywy dziecka jest rozczulający. Myślałam, że „złowię” dobre krajobrazy lub kościoły. Okazało się, że najważniejsi dla Sani są ludzie i ślady zwierząt. Nie wątpliwą gwiazdą kliszy jest tyłek Eduarda.

Beskid Niski oczami trzylatka.

Aparat był z nami na wycieczce sankowej w Ropkach, w Bielicznej oraz w Wysowej, o której nie pisaliśmy, bo nas (być może tym razem) nie zachwyciła. Zagadaliśmy się też raz przed Starą Farmą z Magdą, naszą gospodynią.

No to teraz konkret.

SANKOSZALEŃSTWO

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

BIELICZNA

Beskid Niski oczami dziecka

Beskid Niski oczami dziecka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

WYSOWA

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

Beskid Niski oczami trzylatka

STARA FARMA

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

Sania ma aparat

 

Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: