Survival dla alergików (i ich rodziców).

Przez długie 30 lat życia szczyciłam się możliwością zjedzenia na raz tortu bezowego. Mogłam bezkarnie zjadać kotlety mielone babci, tłuste żeberka mamy i serniczki cioci z Legionowa. Waga miło oscylowała w granicach 50 kg, choć w podstawówce było groźnie. Moja mama miała sklep spożywczy, żarcia na chacie była masa. Podczas gdy moje koleżanki dostawały jeden owoc dziennie, kiedy tata wracał z pracy, ja miałam całą paletę zielonych hiszpańskich jabłek, które mogłam jeść w każdej ilości. Pani pielęgniarka w szkole jednak uznała, że przy moim wzroście, z tak niską wagą, na pewno jestem niedożywiona, więc wystosowała do mojej mamy kartkę z informacją, iż jeśli nie przybędzie mi w ciągu kilku miesięcy paru kilogramów to powiadomi opiekę społeczną. Sytuacja szczęśliwie została wyjaśniona bez interwencji i już na długie lata musiałam się pogodzić z uszczypliwościami dotyczącymi chudych nóżek. Jeśli trenowałam to dla przyjemności, jeśli jadłam to również. Karma mnie jednak doścignęła i w wieku 35 lat mogę z autorką książki „Survival dla alergików” przybić sobie piątkę.

Survival dla alergików

Po kolei.

Ta historia jest krótka. W pierwszej ciąży do magicznego 25 tygodnia jadłam wszystko. Nie miałam nawet pół mdłości, tak w pierwszym, jak i w każdym kolejnym trymestrze. Miło leżałam sobie na kanapie i oglądając całe serie Prison Breaka i zajadałam co popadło. Aż tu nagle, po 75 g glukozy zlana potem prawie straciłam przytomność. Cukrzyca ciążowa towarzyszyła mi do rozwiązania, na co nawet przez chwilę nie narzekałam – dzięki temu zamiast tyć, chudłam. Jednak jadłospis był nieco monotematyczny. Awokado, pomidor, mozzarella. Tuńczyk, papryka, fasolka. I tak w kółko. Bez gluten, bez cukru, z tabelką z indeksem glikemicznym w produktach na lodówce. To mi trochę otworzyło oczy na to co jemy, zaczęłam maniakalnie czytać składy, wyeliminowaliśmy olej palmowy, glutaminian sodu i duże E z numerkami.

Druga ciąża, druga cukrzyca, tym razem od 5 tygodnia ciąży! Większe wyzwanie to nie końcówka, a cały właściwie stan błogosławiony. Zaczęłam bardziej kombinować, bo do wyżywienia był mały miłośnik glutenu. Produktu dla mnie zakazanego. Raz nawet zrobiłam pizzę na spodzie z kalafiora, która nawet była zjadliwa. Dzień po urodzeniu Idy, ku zgrozie położonych, wcinałam rogaliki z dżemem.

Survival dla alergików.

Więc jak trafiłam w krąg zainteresowanych książką Survival dla alergików? Dzięki dzieciom. Zawsze uważałam, że te małe potworki serwują rodzicom wciąż nowe wyzwania i doznania. Cztery miesiące temu musieliśmy odstawić Sani nabiał. Caluśki. Ma zmiany skórne, alergia nie wyszła w teście, ale już po paru dniach było lepiej, więc teraz mamy półroczną kwarantannę od mleka. Jest to dla nas doskonały moment, by wzbogacić domową kuchnię o nowe. Jest to wielkie wyzwanie w podróży – diety eliminacyjne nie są bardzo popularne w kartach dań w restauracjach, o hotelowych szwedzkich stołach nie wspominając. Książka Hanki Ciężadło, matki dwójki alergików daje rozwiązanie każdej sytuacji. Kobieta jest z tych bezspinkowych, w wielu miejscach książki zaznacza jak bardzo nie zwracała uwagi na dietę i jak często wybierała bardziej pół niż produkty.

Survival dla alergików

Survival dla alergików

Survival dla alergików

Musiała nauczyć się żyć bez gluten, nabiału i cukru, więc doszła do tego, że najlepiej będzie, jeśli sama wszystko przygotuje w domu. Zmaga się również z upiorem dziadków dokarmiaczy, radzi gdzie robić zakupy, utrzymaniu diety w szkole i rodzinie na wakacjach. Survival dla alergików to również ponad sto przepisów na bardzo oryginalne dania, proste do wykonania, które podpadną dzieciom. Sania chce już ugotować połowę przynajmniej, no może poza tymi z tofu (no bo to fu).

Survival dla alergików

Survival dla alergików

Survival dla alergików

Polecam Wam tą zabawnie napisaną pozycję wydawnictwa Mando. Nawet jeśli nie macie alergii, to zainspirujecie się do niejednego obiadu. Tu nie ma zadęcia i tematów tabu, napisała ją fajna dziewczyna, która otwarcie przyznaje że nie wszystko wiedziała i wiele spraw musiała ogarnąć na szybko. Ale dała radę!

Jeśli szukacie książek dla dzieci, zajrzyjcie do naszej biblioteczki. Pęka w szwach.

Zobacz rownież: