Żywienie dzieci w podróży. Dania główne i przekąski.

Najlepsze jedzenie, to to zjedzone poza domem. To jest dewiza życiowa moich dzieci. Ja jeszcze nie słyszałam, by w restauracji, czy barze coś im nie smakowało. Pod warunkiem, że wybieramy kulinarnie rejony śródziemnomorskie. Są w stanie wymieść wszystko i poprosić o dokładkę. Po miesiącu w przedszkolu Sania zapytał, czemu na obiad nigdy nie ma krewetek, Ida dostała ostatnio pół porcji gnocchi z sosem pomidorowym i od razu zrobiła aferę, żeby zamówić jej więcej. Ta miłość dzieci do jedzenia na mieście idzie w parze z tym, że ja w masterchefie wziąć udziału raczej bym nie mogła. A jeśli nawet, to raczej w edycji „sto dań z kaszy pęczak”. Żywienie dzieci w podróży jest magicznie łatwe, pod warunkiem, że w karcie jest rosół, pomidorówka, i sosy pomidorowe, najlepiej pomieszane z mięsem mielonym. I tak ja przy daniach głównych jestem matką która odpuściła, i pozwalałam na chore ilości glutenu, tak przy przekąskach już mniej.

Nie tylko danie główne.

Jako doświadczona życiem posiadaczka w obu kartach ciąży adnotacji o cukrzycy ciążowej, staram się realizować ideę małych, częstych porcji. Dziecięce brzuszki nie są najbardziej pojemne na świecie i wystawne składające się z czterech dań raczej im nie przypadną (ale zwiększą prawdopodobieństwo, że coś zaskoczy). I choć sama uwielbiam spędzać w miłej portowej knajpce bite trzy godziny, to jeśli nie ma piaskownicy w pobliżu, to z dziećmi jest to raczej nierealne. Śniadania zwykle jemy w miejscu spania, obiady staramy się rozbijać na dwa – jeden wczesny, drugi późniejszy, już podchodzący pod kolację.

W czeluściach naszych plecaków zawsze mamy przekąski. Chciałabym napisać „i gdy moje dzieci są głodne, to wyciągam śniadaniówkę z pokrojonymi marchewkami i humusem, a dzieci jedzą”. No ale musiałabym dodać „humus trafia wszędzie tylko nie do buzi, wózek próbuję doprać przez kolejne dwa tygodnie”. Wybieram tylko takie przekąski, które nie brudzą, nie są mokre. Obowiązkowy żel do dezynfekcji rąk, bo dzieci, wiadomo, dotykają wszystkiego i więcej. Nie dajemy dzieciom niczego co zawiera olej palmowy (ja też go nie jem, z E. różnie bywa :)).

Przekąski – żywienie dzieci w podróży.

Więc nasze pudełka ostatnio wypełnione są opcją idealną – liofilizowanymi owocami. To nowość Helpy – Czary Mamy. Wygodnie zamykane saszetki w dwóch mieszankach smakowych: truskawka, malina, borówka, jabłko oraz truskawka, ananas, czarna porzeczka, wiśnia. Dla nas jest to opcja idealna, bo dzieci myślą, że jedzą chipsy, a my jesteśmy spokojni, że dostają to co najlepsze.

Żywienie dzieci w podróży

Żywienie dzieci w podróży

Żywienie dzieci w podróży

Żywienie dzieci w podróży

Liofilizacja to indiański sposób konserwacji żywności, chętnie wykorzystywany w racjach żywnościowych amerykańskich wojsk. To suszenie przez mrożenie. Odchodzi woda, ale zostaje ten sam zestaw białek, tłuszczów i cukrów, witaminy i składniki mineralne. Taki produkt jest lekki i się nie psuje. Liofilizować można owoce, warzywa, zioła, grzyby, ale również małe kawałki ryb i mięsa. Jeśli jest to danie główne, to można je zalać wodą i spożyć na ciepło.

Żywienie dzieci w podróży

Planowanie posiłków w podróży.

Nasze żywienie dzieci w podróży i nas samych też, to nie obowiązkowe szlajanie się po knajpach. Zawsze robimy wnikliwy research miejsca do którego się udajemy, pytamy miejscowych, i jesteśmy w stanie pokonać wiele kilometrów samochodem, po to, by dobrze zjeść. Jeśli nie ma takiej opcji – robimy piknik. Kupujemy w sklepie lokalne produkty i zajadamy w naturze. Ja zawsze robię bardzo dokładny dzienny plan „maksymalny” i realizujemy tyle, ile się da. Opcji jedzeniowych zwykle nanoszę więcej niż jest potrzebne, byśmy po każdym muzeum czy parku, byli gotowi na „jesteśmy głodni”. Jeśli jesteśmy w dużym mieście, to jest to bardzo łatwe, w mniejszych trzeba kombinować.

Nie nosimy swoich akcesoriów – mamy tylko lunch boxa, ale bez własnych naczyń, nakładek na krzesła, śliniaków. W tej, jak i w wielu innych kwestiach jesteśmy minimalistami. Lunch box dla dzieci najlepszy jest szeroki. Wtedy jest pełne spektrum zawartości i nie ma grzebania, wysypywania i zamieszania.

Post powstał we współpracy z czarującymi mamami z Helpy. 

 

Print Friendly, PDF & Email

Zobacz rownież: